"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

niedziela, 8 czerwca 2014

Wyprawa na Palenicę (Małe Pieniny). Szczawnica.


Tego dnia pogoda dopisywała od samego rana, więc zdecydowaliśmy się wybrać na Palenicę. Dla naszych małoletnich córek było to nie lada wyzwanie, ponieważ pieszy szlak na tę górkę do łatwych nie należy. Charakteryzuje się licznymi stromymi podejściami. Szlak prowadzi wzdłuż trasy wyciągu narciarskiego, przy okazji można podziwiać piękne widoki. Starsza córka Dominika dzielnie pokonała tę trasę, ale młodszą trzeba było momentami nieść. Mimo trudności obie dotarły na szczyt
i były z tego powodu bardzo zadowolone, a my oczywiście wielce dumni ze swoich córek. Była to już ich druga poważna wyprawa górska wymagająca na pewno cierpliwości i wytrwałości. Będąc na górze nie mogliśmy nie skorzystać ze specjalnego toru saneczkarskiego, istniejącego tu w celach rozrywkowych -  jest to jedna z fajniejszych atrakcji w tym miejscu. Potem udaliśmy się w kierunku schroniska Orlica. Idąc napawaliśmy się wspaniałymi widokami. Bardzo dobrze widoczne są stąd Trzy Korony, całe Krościenko w dole, Dunajec i Gorce. Szlak tego dnia był trochę mokry, ponieważ poprzedniego dnia mocno padało, więc trzeba było ogromnie uważać, by nie upaść. Było bardzo pięknie i przyjemnie. Wszędzie zielono. Powietrze świeże i rześkie. Dziewczyny świetnie się bawiły, biegały, śmiały się i pozowały do zdjęć. W schronisku Orlica zrobiliśmy sobie odpoczynek
i zjedliśmy pyszny obiad. Po godzinnej przerwie ruszyliśmy dalej drogą wzdłuż Dunajca a następnie deptakiem prowadzącym brzegami Grajcarka. Po drodze zatrzymaliśmy się pod skałą z góralem
i obserwowaliśmy ćwiczenia kajakarzy górskich na rzece. Tak minął prawie cały dzień zakończony szaleństwami dzieci na dmuchanych zamkach i innych tego typu atrakcjach. Do schroniska musieliśmy wrócić przed zapadnięciem zmroku. Był to bardzo udany wypad. Jak zawsze czuliśmy kilometry w nogach ale byliśmy zadowoleni.

1 komentarz: