"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

czwartek, 25 września 2014

Inaczej znaczy ciekawie, oryginalnie.... Kto to doceni?????


Lubię inność. Dla mnie inny znaczy oryginalny. Świat potrzebuje oryginałów. Dzięki niemu nie jest nudny. Inaczej zawsze znaczy ciekawie, niebanalnie. Bez takich oryginałów jak Syd Barrett Roger Waters czy Jim Morrison ten świat byłby jednostajną bladą plamą. Osoby utalentowane ale niezrozumiane przez świat i społeczeństwo, zagubione w odmentach rzeczywistości. Kto dziś doceni te osobowości???? Nieliczni tylko którzy chętnie poświęcają swoją uwagę oldshool'owej muzyce. Kto zrozumie fenomen Micheal'a Jacksona czy Johna Lennona???? mało kto. Za czym podąża dzisiejsze społeczeństwo że nie dostrzega dawnych wartości? Za sławą, pieniędzmi, za nowościami technicznymi, z uszami zamkniętymi  na to co naprawdę dobre. No dobra, powiem Wam wprost, denerwuje mnie ignoranctwo względem muzyki,  która powstawała kiedyś w pocie czoła, muzyki w którą trzeba było włożyć mnóstwo pracy by była pamiętana do dziś. Jeszcze bardziej wkurzają mnie ludzie którzy potrafią powiedzieć że disco polo warte jest tyle samo co muzyka Erica Claptona czy Deep Purple.... Nie, nie i po stokroć nie. W życiu! Trzeba być głuchym albo głupim żeby nie dostrzeć róźnicy. Nie ma nawet żadnego porównania. Jakim prawem ktoś kto zyskał miano legendy ma być przyrównany do osób, które w swoją twórczość nie wkładają krzty zaangażowania ani ambicji? Kiedyś muzyka była muzyką przez wielkie M. Dziś już nikt nie prezentuje takiego poziomu jak The Beatles, Dire Straits, Led Zeppelin, Queen, Pink Floyd, Genesis The Doors, czy naszych rodzimych bandów jak Budka Suflera, Perfect, Lady Pank, TSA.... Z przykrością przyznaje że znałam pewną osobę, która nie wie że Paul Mc Cartney był Beatlesem, albo kto to jest Phil Collins. Trochę żenujące, przyznacie. Można nie być zapalonym fanem Mc Cartneya czy Collinsa, ale znać wypada i orientować się z jakich zespołów pochodzili. Przecież to ikony XX wieku. Nawet niektóre nastolatki to wiedzą, zawdzięczają to oczywiście swoim rodzicom. którzy nauczyli ich słuchać starej dobrej muzyki. Nie można pozwolić by to co kszatłtowało się przez tyle lat zostało zdeptane przez zaniedbanie. Powinniśmy to przekazywać dalszym pokoleniom.

Cieszy mnie, że grają jeszcze takie legendy jak Sting, Paul Simon, Mark Knopfler, Eric Clapton, Bruce Springsteen - przynajmniej można jeszcze nacieszyć ucho dawnym brzmieniem. Nie wiem ile osób wie, że Pink Floyd wracają w listopadzie z całkiem nowym albumem. Może znów zaszczycą fanów trasą koncertową. Byłoby to spełnieniem moich najskrytszych marzeń. Będę dążyć do tego by być na tym koncercie, nie podaruje sobie takiego wydarzenia, jeśli trasa dojdzie do skutku. Bo nie być na koncercie Pink Floyd, kiedy oni grają to jak nie żyć wcale. Do dziś zastanawiam się jak to się stało, że nie byłam na koncercie Gilmoura jak był w stoczni gdańskiej, co gorsza poza nim byli jeszcze Rick Wright i Nick Mason, czyli praktycznie cały oryginalny skład nie licząc Watersa. Gdzie ja wtedy byłam ? - pytam sama siebie raz po raz.
 
Mój własny "MUR"
 
Wracając do tej inności powiem iż wydaje mi  się, że im bardziej jest się oryginalnym tym bardziej człowiek jest samotny. Albo sam się izolujesz  z pewnych przyczyn albo społeczeństwo odsuwa Cię na margines. Nie łatwo jest być Autsiderem. Nawet nie dostrzegasz momentu w którym stajesz się ofiarą systemu. Najpierw kształtuje Cię najbliższe środowisko czyli rodzina, a następnie wpadasz w sidła społeczeństwa, które żądne jest twojej krwi - tylko czeka na twoje potknięcie by Cię pochłonąć. Jedni udają przyjaciół, by uśpić twoją czujność, inni nawet nie ukrywają niechęci do Ciebie. Rozszarpią Cię i zostawią na pastwę sępów. Taką cenę płacisz za bycie innym, oryginalnym. Nikt nawet nie doceni tego, co stworzyłeś... No może za 100 lat, kiedy już Cię nie będzie. Dobrym przykładem takiego autsidera był Pink, bohater filmu The Wall. Nie zamierzam ukrywać, że ja czułam się zupełnie tak jak on będąc dzieckiem. Cały czas czułam jak nauczyciele i inni uczniowie budowali wokół mnie mur - już od pierwszej klasy podstawówki - a ten mur co roku był coraz wyższy. Stał się ścianą zbudowaną przez wrogość otoczenia i mój własny lęk. Był barierą nie do pokonania. Ciągle byłam sama, zamknięta w izolatce, która stanowiła zarazem mój azyl, a którą opuszczałam dopiero kiedy byłam w domu. Podczas przerw w szkole zamykałam się we własnym świecie marzeń o lepszym świecie, w którym byłam kimś zupełnie innym, osobą która jest lubiana i pewna siebie. Podczas lekcji byłam poza azylem, narażona na pogardę ze strony rówieśników, pozbawiona pewności siebie, odsunięta na bok, niedoceniona. Nie miałam nawet wsparcia wychowawczyni. I tak przez osiem lat, potem trzy lata zawodówki i trzy technikum. Nic się nie poprawiło. Moje stosunki z rówieśnikami wcale nie były lepsze. Wciaż czułam się gorsza. Wisiałam już nad przepaścią. Mur wciąż stawał się wyższy, a dołek w którym tkwiłam pogłębiał się przez coraz to liczniejsze kompleksy. Im gorzej się czułam w świecie tym więcej pisałam, mniej mówiłam. Nie czułam potrzeby rozmawiania z ludźmi. Skupiałam się na swoich pasjach : pisaniu, czytaniu, słuchaniu muzyki, którą kochałam od dziecka. Ona dawała mi wielką przestrzeń. Z jej pomocą byłam w stanie przejść przez wszystko. Muzyka pomogła mi przekonać się do angielskiego, którego wcześniej nienawidziłam przez nauczycieli i ich kiepskie podejście do nauczania.
 
Myślę, że to właśnie moje przejścia w życiu sprawiły, że potrafię zrozumieć artystów. Nigdy nie oceniam ich błędów, stylu bycia, bo nikt nie jest ideałem. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy błądzimy. Dla mnie każdy artysta jest człowiekiem, który ma prawa do błędów, do bycia słabym. Czy to ważne czy ktoś jest muzykiem, pisarzem czy  malarzem??? Tak samo potrzebuje zrozumienia, wsparcia, dobrego słowa, a nie żeby wylewać na niego pomyje. Najlepiej samemu uderzyć się w piersi i w duchu zastanowić się czy ja sam jestem taki idealny, że sądzę innych. Nie wiem czemu tak łatwo przychodzi nam budowanie "MURU" czy jak kto woli "ŚCIANY" wokół drugiego człowieka. Życie mamy tylko jedne, a zachowujemy się tak jakby naszym celem było dokuczanie innym. Marnujemy cenny czas na niszczenie innych zamiast budować pozytywne relacje między sobą. Sprawiamy, że ktoś obok nas odsuwa się w cień zamiast przygarnąć go dać poczucie akceptacji. Czemu inny znaczy gorszy bardziej niż wartościowy, oryginalny?  Sztuka przeważnie rodzi się w bólu. Piszemy zazwyczaj o tym co nas najbardziej dotyka, o sprawach trudnych, smutnych, bolesnych. Wena przychodzi wtedy, gdy cierpimy, zauważyliście. Większość piosenek traktuje o rzeczach smutnych, najlepsze książki opowiadają historie smutne. "Dziwny jest ten świat" - śpiewał Czesław Niemen w swoim największym przeboju o tym samym tytule. To prawda, dziwny, smutny, a system, który nim rządzi okrutny. Prawa rządzące światem gubią ludzi, sprawiają, że każdy przybiera maskę i  przestaje być sobą, zapomina o tym co jest w życiu najważniejsze. Czy można pokonać system? Czy można przecistawić wartość człowieka ponad pieniądz władze? Jedni odpowiedzą nie, inni odpowiedzą tak. Trudna to kwestia nie od dzisiaj. Wszystko zależy od człowieka od jego charakteru.

Czemu wspomniałam na początku o Sydzie Barrecie, Watersie czy Morrisonie? Nawiązując do ich twórczości trzeba powiedzieć, że są to postacie naprawdę ciekawe, wybitne jako jednostki, niestety poza Watersem Ci dwaj pozostali nie żyją.... Kto wie to wie. Pewnie znalazłoby się więcej takich przykładów, ale ja akurat o nich chciałam wspomnieć. Może dlatego że byli tacy odizolowani od świata, zagubieni, nieszczęśliwi, ale twórczo doskonali, genialni. W tym co tworzyli odnajdywali ujście złych emocji. Znam to, bo sama wylewam odnajduje to w pisaniu. Tak samo jak Morisson, Waters i Syd tworzyli niezwykłe teksty i kompozycje (Waters nadal tworzy) - smutne i bardzo realistyczne wizje świata i życia. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że The Wall to jakby nie było biografia Rogera w cudownej oprawie muzycznej, której nie można absolutnie nic zarzucić. Muzycznie i testowo wymiata. Każda piosenka przemawia do nas w sposób bardzo dobitny - nie lituje się nad nami. Stylu Syda możemy już zasmakować na pierwszej płycie Pink Floyd, dopiero po jego odejściu smak i brzmienie utworów stopniowo zaczął się zmieniać. Może Wam wydać się trochę dziwny, może odrobinkę podobny do późniejszego stylu Beatlesów - wspólnie z kolegami stworzył taką mieszankę psychodelicznego rocka z progresywnym wykorzystując przy okazji inne barwne, zabawne elementy, czasami zwariowane. Solowa twórczość Syda też była niezwykle barwna, może trochę dziwna, ale zdecydowanie ciekawa i wyrazista - psychodeliczna po całości.





 
 
 
Syd Barrett Octopus
 
 
Podróż na dźwignięcie, w górę i w dół, tam i z powrotem
Nie masz słów
Podróż, podróż do wymarzonego smoka
Ukryj twoje skrzydła w wieży ducha
Żagle gdaczące przy każdym talerzu rozbijanym
Rozbity przez porozrzucane igły
Mały gong wybija minuty
Kaszel przeczyszcza jego gardło
Pani, widziałem cię przed tym, jak tu byłaś
Hej ho, nigdy nie jestem spokojny
Stary oryginalny ulubieniec okazały
Zielone koniki polne tworzą zespół Herbarian
i melodia, w którą oni grają to "Zaufamy Sobie"
Więc to podróż na dźwignięcie, w górę i w dół, tam i z powrotem
Nie masz żadnego słowa
Proszę zostaw nas tu
Blisko nasze oczy do jazdy ośmiornicy!
Nie dobrze jest zgubić się w lesie
To nie jest złe więc czekaj tam, w lesie
To nic nie znaczy nawet gdy myślę
Z pługiem żółtych ciernistych nasion z miodu
Koniczyna w garnkach miodu mistycznie podsyconych blaskiem
Tak więc, oryginał śmiał się z człowieka na granicy
Hej ho, chuchać na Talbot
Oszust płacze jak zabity kangur
To melodia pomiędzy drzewami przez którą płacze
Proszę zostaw nas tu
Blisko nasze oczy do jazdy ośmiornicy!
Oryginał śmiał się z człowieka na granicy
Hej ho, chuchać na Talbot
Wiatry, które spowodowały rozerwanie się liści
Oni nigdy nie włożą mi tego do mojej torby
Morza sięgną i zawsze przesączają się
Tak wysoko idziesz, tak nisko skradasz się
Wiatr wpycha to tropikalne gorąco
Trutnie gromadzą się w omszałych miejscach
Skrzypiące drzwi zawsze będą skrzypieć
Dwa razy w górę, dwa razy w dół nie spotkamy się nigdy więcej
Z jednej strony wesoło odmówić wycieczce
Proszę zostaw nas tu
Blisko nasze oczy do jazdy ośmiornicy!


tłumacz pochodzi ze strony : http://www.tekstowo.pl/piosenka,syd_barrett,octopus.html

Wouldn't You miss me?

Oh gdzie teraz jesteś
bazio która uśmiechnęła się do tego liścia?
Kiedy byłem samotny obiecałaś mi kamień z twego serca
moja głowa pocałowała ziemie
byłem w połowie drogi w dół, brnąc w piachu
proszę, proszę, podaj dłoń
Jestem jedynie facetem którego pobiły opaski
na jego wysoko zawieszonych ramionach
nie będziesz tęsknić?
Wolała byś wcale nie tęsknic?

Droga makowych ptaków
kołysze gałązki kawowych marek w okół
wymachuje jej różdżką z opierzonym językiem
moja głowa pocałowała ziemie
byłem w połowie drogi w dół, brnąc w piachu
proszę, proszę, podaj dłoń
Jestem tylko facetem z eskimoskim łańcuchem
Wytatuowanym całym mózgiem...
nie będziesz tęsknić?
Wolała byś wcale nie tęsknic?

tłumaczenie pochodzi ze strony
 : http://www.tekstowo.pl/piosenka,syd_barrett,wouldn_t_you_miss_me.html
 
 Waving my arms in the air

Macham rękami w powietrzu,
miłość, moja miłość, jest nieostrożna
Nieostrożna, nie, nie, stąpając po ziemi,
Stój tam, gdzie właśnie stoisz,
Wołam do ciebie i co robisz?
Znów rozkładasz się na fotelu?
Ona jest tak wysoko w powietrzu
Ona jest tak wysoko w powietrzu,
W połowie i w połowie, w połowie i w połowie
Wszystko, co musisz zrobić, by ją zawołać
to złapać ją za rękę, wytrzymać przez chwilę,
wtedy uśmiechnąć się i my zrozumiemy,
tak, rozumiemy! - tak, tak rozumiemy!
Och, cóż za dziewczynę mam!
Och, cóż za dziewczynę mam!
Z jej delikatną urodą, przyłożyła swój krawat do włosów,
(i ja) mogłem patrzeć wszędzie,
Nikt w tej krainie, nikt
Nikt w tej krainie, nikt.
Ale w sobotę padało - koty i psy na drodze,
burzliwy dzień, hey, hey
I nie powinieneś próbować być
czymś, czym być nie możesz.
I nie powinieneś próbować być
czymś, czym być nie możesz.
Wołam do ciebie i co robisz?

tłumaczenie pochodzi ze strony
 http://www.tekstowo.pl/piosenka,syd_barrett,i_never_lied_to_you.html


Never lied to You

Macham rękami w powietrzu,
miłość, moja miłość, jest nieostrożna
Nieostrożna, nie, nie, stąpając po ziemi,
Stój tam, gdzie właśnie stoisz,
Wołam do ciebie i co robisz?
Znów rozkładasz się na fotelu?
Ona jest tak wysoko w powietrzu
Ona jest tak wysoko w powietrzu,
W połowie i w połowie, w połowie i w połowie
Wszystko, co musisz zrobić, by ją zawołać
to złapać ją za rękę, wytrzymać przez chwilę,
wtedy uśmiechnąć się i my zrozumiemy,
tak, rozumiemy! - tak, tak rozumiemy!
Och, cóż za dziewczynę mam!
Och, cóż za dziewczynę mam!
Z jej delikatną urodą, przyłożyła swój krawat do włosów,
(i ja) mogłem patrzeć wszędzie,
Nikt w tej krainie, nikt
Nikt w tej krainie, nikt.
Ale w sobotę padało - koty i psy na drodze,
burzliwy dzień, hey, hey
I nie powinieneś próbować być
czymś, czym być nie możesz.
I nie powinieneś próbować być
czymś, czym być nie możesz.
Wołam do ciebie i co robisz?

tłumaczenie pochodzi ze strony :

http://www.tekstowo.pl/piosenka,syd_barrett,i_never_lied_to_you.html

Baby lemonade

W smutnym mieście
poklask zimnych, stalowych dłoni
dla klaunów bawiących się na ulicy
W szarości widać deszcz, gdzieś daleko
Proszę, Dziewczyno z Bajki

Wieczorem, słońce opada
kiedy ziemia płynie - rankiem
Wyślij mi klatkę pocztą
Napisz swoje imię, jak duch
Proszę, Dziewczyno z Bajki

Krzyczę, tak Cię poznałem
Jesteś dla mnie miła, jak lód
W zegarku przesłanym przez pralkę
przyjdź szybko, jestem taki samotny

tłumaczenie pochodzi ze strony :
http://www.tekstowo.pl/piosenka,syd_barrett,baby_lemonade.html

Momentami może się wydawać, że słowa w poszczególnych wersjach w ogóle się nie kleją jak w źle ułożonej układance, ale każde z nich ma swoje ukryte znaczenie. Floydzi przecież nigdy nie rzucali słów na wiatr -  ich muzyka zawsze ma sens. Przyjmijmy pewną zasadę : to że czegoś nie rozumiemy nie znaczy że to coś jest bez sensu. Może to my się mylimy, źle interpretujemy to co ktoś napisał, poddajemy wątpliwości jego słowa. Nieraz nawet nie staramy się zrozumieć czyjegoś punktu widzenia, łatwiej jest coś zakwestionować niż podjąć próbę zrozumienia.... No i rodzi się konflikt. Po co, dlaczego i na co to komu???? To dlatego coraz więcej nas potrzebuje dziś pomocy psychologa.... Bo nie rozumiemy samych siebie, a co dopiero drugiego człowieka. Jesteśmy wrogami samych siebie. A jak nienawidzimy samych siebie to zaczynamy przenosić frustracje na innych, żeby zatuszować, że sami mamy problem. Ludzie, których dotykają nasze błędy uciekają do innego świata - wyimaginowanego. Uciekają od nas, żebyśmy nie mogli znowu ich skrzywdzić. Ich świat jest inny, kolorowy, wesoły, hermatycznie chroniący ich przez złem ze strony innych, więc przenoszą go do swojej twórczości. Chcą przez to pokazać jacy są, co ich fascynuje, a co przeraża. Pokazują jak widzą ten lepszy świat i zarazem ten gorszy. Twórczość jednych potrafi być jasna, kojąca, barwna, a innych znowu będzie mroczna, niepokojąca, dogłębnie smutna. Może to być uzależnione od nastroju i stopnia wrażliwości tej osoby. Jak postrzegamy niektórych artystów? Jak postrzegamy dziś Jima Morrisona? Jako świra uzależnionego od narkotyków wyczyniającego na scenie dziwaczne rzeczy czy jako wrażliwego zagubionego w tym świecie człowieka i wielkiego artystę szukającego w sztuce lepszych stron życia. Czasem nasza wrażliwość jeszcze bardziej utrudnia nam życie w tym świecie. Okazujemy się zbyt słabi by wytrwać w tym świecie którym rządzą zło i znieczulica. Jim był naprawdę piękną postacią, zdolną o szerokich horyzontach, ale jednocześnie zbyt wrażliwą i nie radził sobie do końca w naszej rzeczywiśtości. Stąd te problemy z narkotykami. Myślę że próbował w ten sposób uciec od tego świata i te tak zwane "odloty" mu w tym pomagały. Nie potrafił normalnie egzystować. Chował to co czuł głęboko w sobie. O tym co czuł naprawdę mówił poezją i w tekstach za pomocą przenośni. Smutne to i bardzo przygnębiające, że człowiek musi uciekać się do takiego sposobu, żeby nie zwariować. Smutne jest,  że nie znajduje oparcia w drugim człowieku. Zamiast tego musi się go obawiać. To system niszczy ludzi, zmusza ich do okrucieństwa, do ataku na innych ludzi. Każdy z nas jest ofiarą zawodnego systemu. Przyjrzyjmy się trochę twórczości Morrisona, doceńmy to czym wzbogacił muzykę, poznajmy jego poezję, sedno słów zawartych w jego wierszach. Większość z nich pokażę nam jak bardzo nieszczęśliwy był ten człowiek.

Poezje i inne wspaniałe teksty Jima znajdziecie tutaj : http://doors.eu.org/poezje/poems_.html

 
 
 
 
 
 
 
 
The Doors Across the sea
 
"Poprzez Morza"

Chodź, płyń ze mną
Poprzez morza
Bezkresne

Będziemy tacy szczęśliwi
przemierzając morza
Bezkresne
 
The Doors Angels and sailors
 
"Aniołowie i żeglarze"

Aniołowie i żeglarze
bogate dziewczyny
płoty na tyłach domu
namioty
Sny przyglądające się sobie zza przymkniętych powiek
Ciche luksusowe auta
Dziewczyny w garażach rozbierają się
za wódę i ciuchy
pół galona wina i sześciopak piwa
Przewracane, walone, urodzone by cierpieć
by rozbierać się na pustkowiu
Nigdy nie potraktuję cię źle
Nigdy nie poskarżysz się
Powiem ci kim byłem i gdzie
Zawsze instruktorem sportowym, nigdy zabójcą
Zawsze druhną na krawędzi sławy lub ponad nią
Przyprowadził dwie dziewczyny do hotelu
Jedna była znajomą, druga, ta młodsza, nowa i obca
Jakby Meksykanka albo Portorykanka
Uda i pośladki biedaków poorane ojcowskim pasem
Dziewczyna próbuje wstać
Opowieść o chłopaku, nastoletnich rozrywkach po flaszce,
gdy śmierć zagląda w oczy
Przystojny gość, trup na miejscu w aucie
Zmieszana
Bez związku
Cho no
Kocham cię
Pokój na ziemi
Umrzesz dla mnie ?
Zjedz mnie
Od tego końca
Koniec
Zawsze powiem ci prawdę
Nigdy nie zostawię, nie ucieknę ci, mała
Jeśli tylko pokażesz mi znów Far Arden
Nie mogę uwierzyć, że ci stanął
Uderza ją delikatnie paskiem krzywiąc usta w uśmiechu
Czy nie dosyć już przeszłam ? pyta dziewczyna
Jest ubrana, wychodzi
Hiszpanka zaczyna krwawić
Mówi, że okres
Jest jak katolickie niebo
Mam na szyi stary , indiański krucyfiks
Mam twardą opaloną pierś
Leżę na poplamionych, skopanych prześcieradłach obok krwawiącej dziewicy
Moglibyśmy kogoś zamordować
Albo ustanowić nową religię
 
 
The Doors The end
 
To już jest koniec,
Piękna przyjaciółko
To już jest koniec
Moja jedyna przyjaciółko, koniec

Naszych rachub niespełnionych, to koniec
Tego, co trwa nieporuszone, to koniec
Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec
Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie

Czy możesz zobrazować mi to, co będzie?
Ten brak granic i wolność
Desperacko potrzebuję...czyjejś...obcej dłoni w zdesperowanym świecie.

Zgubiłem się w Rzymskej...dziczy bólu
I wszystkie dzieci są szalone
Wszystkie dzieci są szalone
Czekając na letni deszcz, yeah

Jest coś niebezpiecznego na granicy miasta
Jedź autostradą królów, maleńka
W kopalni złota dziwaczne sceny
Jedź autostradą na zachód, maleńka

Dosiądź węża, dosiądź węża
Do jeziora, do starożytnego jeziora, maleńka
Wąż jest długi, na siedem mil
Dosiądź węża...jest stary,a jego skóra jest zimna

Zachód jest najlepszy
Zachód jest najlepszy
Przyjedź tutaj, a dokonamy reszty

Błękitny autobus wzywa nas
Błękitny autobus wzywa nas
Kierowco, dokąd wieziesz nas?

Morderca zbudził się przed świtem, założył buty
Twarz przykrył maską ze starożytnej galerii
I przeszedł wzdłuż korytarza
Poszedł do pokoju gdzie mieszkała jego siostra, i potem Złożył wizytę swemu bratu, I potem
Przeszedł wzdłuż korytarza, i
Podszedł do drzwi... i zajrzał do środka
"Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić"
"Mamo...chcę cię...przelecieć"

Chodź kochanie, spróbuj swej szansy z nami
Chodź kochanie, spróbuj swej szansy z nami
Chodź kochanie, spróbuj swej szansy z nami
I spotkaj się ze mną w tyle niebieskiego autobusu
Czyniąc niebieski rock
W niebieskim autobusie
Czyniąc niebieski rock
Chodź, yeah

Zabić, zabić, zabić, zabić, zabić, zabić

To już jest koniec,
Piękna przyjaciółko
To już jest koniec
Moja jedyna przyjaciółko, koniec

To boli puszczać cię wolno
Ale ty nigdy nie pójdziesz za mną
Koniec śmiechu i niewinnych kłamstw
Koniec nocy, w których próbowaliśmy umrzeć

To już koniec...
 
 
The Doors Amerykańska modlitwa
 
"Amerykańska modlitwa"

Czy zaznałeś ciepłej przechadzki w świetle gwiazd?
Czy wiesz, że istniejemy?
Czyżbyś zapomniał kluczy do Królestwa?
Czy narodziłeś się już i czy jesteś wśród żywych?
Wymyślmy bogów na nowo, wszystkie odwieczne mity
Czcijmy symbole z głębokich, starodawnych lasów
Czyżbyś zapomniał lekcji płynących ze starożytnej wojny?
Trzeba nam wielkich, złotych kopulacji
W leśnych drzewach chichoczą nasi ojcowie
A matka martwa w morzu
Czy wiesz, że ogładni admirałowie wiodą nas na rzeź?
I że tłuści, ociężali generałowie ślinią się na widok młodej krwi?
Czy wiesz, że rządzi nami telewizja?
Księżyc jest jak bestia o zimnej krwi
Partyzanci ciągną losy za osłoną winorośli
Gromadzą się na wojnę z niewinnymi pasterzami, tak po prostu ginącymi
O, wielki twórco bytu, daj nam jeszcze jedną godzinę
Na wykonywanie naszej sztuki i udoskonalanie życia

Ćmy oraz ateiści są dwukrotnie boscy i umierają po dwakroć
Żyjemy, umieramy, a śmierć tego nie kończy
Zagłębiamy się coraz dalej w koszmar
Trzymaj się życia, nasz kwiecie męki pańskiej
Trzymaj się pizd i kutasów desperacji
Ostateczne wizje zawdzięczamy rzeżączce
Krocze Kolumba wypełniło się zieloną śmiercią
Dotknąłem jej uda, a śmierć uśmiechnęła się

Zebraliśmy się w tym starodawnym, obłąkanym kinie
By szerzyć swą żądze życia i umknąć rozlewającej się ulicznej mądrości
Nacierają na stodoły
Pilnują okien i tylko jeden z pozostałych
Zatańczy i ocali nas
Boską ironią słów
Muzyka roznieca temperament
Gdy prawdziwi mordercy Króla cieszą się wolnością
W państwie rodzą się tysiące Czarowników

Gdzie są obiecane nam uczty?
Gdzie jest to wino, Nowe Wino
Ginące na winnym krzewie?
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
      


 
 
 
 

sobota, 20 września 2014

Capri - moje wyśnione marzenie, wyspa szczęścia skąpana w słońcu - fotografie

                                             Port Marina Grande na Capri





 
Wyspa Capri to niemal raj na Ziemi






 
W oczekiwaniu na kawkę



 
Na Anacapri można dostać się pieszo, kolejką szynową Funicolare i busikiem





 
Na Anacapri




 
 
Pewna stylowa restauracyjka na Anacapri najweselej kojarzy nam się z pewnym zalotnym kelnerem, który starał się ogarnąć podstawy języka polskiego


 
Wołowina z cukinią. Wygląda ładnie, ale w smaku raczej mdła. Szkoda, że nie zamówiłam dania z owoców morza.




 
Tam pomarańcze jesz prosto z drzewa -  świeżutkie, soczyste, dojrzewające w południowym słońcu

 
I z powrotem w porcie






 
Za tym pięknym okazem mój kochany mąż musiał się nieźle nauganiać


 
Jakże urokliwy zachód słońca nad Morzem Tyreńskim

 
Widoczny w oddali wulkan Wezuwiusz



 
Takie cuda tylko na Capri


 
Port w Neapolu
 





 
Villa San Michelle - dom Axela Munthe, szwedzkiego lekarza, psychiatry i pisarza. Pod koniec życia powrócił do Szwecji, gdzie powstało dzieło jego życia pt. Księga z San Michelle.
 
 


























 
Patio, ogród i taras niezwykłe urokliwe, powalające widoki
 

























 
Willa Tyberiusza widziana z tarasu








 
Wszystkie rzeźby, które znajdują się w mzeum zostały znalezione na terenie dawnej Willi Tyberiusza





 
Mała alula koncertowa



 
Poznajecie tę panią w kapeluszu ala Meksykanka?