"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

środa, 3 września 2014

Dzień jak co dzień...

Ciężki dziś był dzień. Taki jakiś ponury, śpiący i brakowało mi słoneczka. Dosłownie spałam na siedząco. Tak mi się nie chciało wstawać o tej 7 no ale trzeba było zaprowadzić dziewczyny do przedszkola. Jak wróciłam wypiłam kawę, zjadłam śniadanko i zaczęłam się zbierać do koleżanki. Muszę powiedzieć, że jej towarzystwo dobrze mi robi. Fantastyczna osóbka. Znamy się już 3 lata i i mamy zawsze tyle tematów ze sobą, że wiecznie nam czasu brakuje. Spędziłyśmy ze sobą kilka godzin na rozmowie o wszystkim i o niczym. Z nią się da. Gdzieś po 14 wyszłyśmy z domu i poszłyśmy razem do przedszkola po jej synów. Wiko i Karol jak zawsze ucieszyli się na mój widok. Kochane chłopaki. Najbardziej rozczulił mnie tekst Wiktora : Mamo, czy ciocia zostanie z nami na dłużej. Urocze to było, bez dwóch zdań - aż mi się świeczki w oczach zapaliły. Taki mały uroczy mężczyzna. Ale cóż się dziwić, jaka mama taki syn. Uwielbiam całą trójkę. Później się rozstałyśmy i poszłam do siebie. Oczywiście umówiłyśmy się na zaś, a jakże. Musiałam iść do siebie na obiad, bo za dwie godziny miałam odebrać moje małe z przedszkola, miałam więc chwilkę dla siebie. Wróciłam na ten czas do pisania posta o Pink Floyd, który niedługo ukaże się na blogu. Potrzebuje więcej czasu na dopracowanie go. Wstyd mi że do tej pory nic nie napisałam na ich temat, ponieważ są moim ulubionym zespołem rockowym, jednym z ulubionych legendarnych zespołów, ale jednak naj naj naj. Wcześniej to Beatlesi byli moim najukochańszym bandem, a będąc nastolatką kochałam się w Lennonie.... Okay, okay, powiem tak. Miłość do Johna Lennona i jego nieśmiertelnej muzyki nigdy we mnie nie umrze. Lennon zawsze będzie żywy w mojej pamięci. W tym miejscu muszę powiedzieć, że odkąd lepiej poznałam Pink Floyd towarzyszą mi cały czas. W zasadzie od dzieciństwa, zupełnie jak Beatlesi tyle, że Floydów doceniłam dopiero jako dorosła osoba. Wtrącę jeszcze, że za sprawą muzyki Floydów poprawił mi się gust, znacznie poszerzyłam swoje horyzonty w zakresie słuchania muzyki. Poznałam dokładniej twórczość takich zespołów jak
The Doors, Deep Purple, Genesis, Led Zeppelin i wiele innych fantastycznych grup rockowych. Do Beatlesów wracam zawsze, co jakiś czas wraca mi faza na nich, co jest całkiem zrozumiałe. Oni zawsze byli i będą kultowym zespołem chociaż John i George nie żyją. Zadacie pewnie pytanie czemu Pink Floyd zajęło u mnie pierwsze miejsce. Bo ich muzyka jest inna od wszystkich, jest dla indywidualistów, a ja się za taką uważam. Bardzo mi odpowiada wymowa ich utworów, ta niesamowita oryginalność. Właśnie dlatego jako zespół są moim number one.
 
Zaraz się kładę do łóżka. Pewnie jeszcze coś przeczytam do poduchy, bo bez tego nigdy się nie kłade. Wczoraj skończyłam czytać Lot bocianów Grange, mojego ulubionego autora trillerów, oczywiście Francuza. Nie da się zaprzeczyć, że Francuzi są genialnymi autorami, muzykami, piosenkarzami, filmowcami i aktorami. Nikt im tego nie zabierze. Są niesamowici i niepowtarzalni. Może i są zadufani w sobie, zapatrzeni w swój język i we wszystko co francuskie, ale tak czy siak, kocham ich kulturę i poczucie humoru. Niedługo napiszę coś o moim ulubionym francuskim aktorze. Należy mu się trochę uwagi na tym blogu. O kogo chodzi? To narazie tajemnica. Sami zobaczycie. A teraz już kłade się spać. Dobranoc.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz