"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

niedziela, 29 czerwca 2014

Ruiny Zamku Ogrodzieniec - zdjęcia 2




 















Ruiny zamku ogrodzieńskiego - zdjęcia

Ruiny Zanku Ogrodzieniec odwiedziłam wczesniej jako dziecko z rodzicami. Tym razem towarzyszyła mi 3 letnia córeczka Lenka.












 




 

Ciężka niedziela.... Fatal sunday

Nie lubię niedziel... W ogóle nie lubię weekendów, bo wtedy bardziej niż zwykle nie mogę się wyspać, a przez cały dzień panuje w domu totalny chaos. Ostatnio w ogóle nie mogę jakoś zapanować nad tym chaosem. Nie mam na nic ochoty. Do niczego nie mogę się zmobilizować i dużo śpię. Ciągle brak mi snu. Mam tyły w czytaniu i w pisaniu. We wszystkim. Wszystkiego mam dość. Wstaję rano i nie mogę doczekać się wieczora, żebym znowu mogła się położyć... Kolejny kryzys mnie dopadł, tak, na to wygląda. Moją uwagę rozprasza byle co. Nawet muzyka nie sprawia mi specjalnej radości. Doskwiera mi za to nieustanny smutek. Dawno się tak nie czułam. Chciałabym to przelać na Worda, złapać znów wenę, ale ona nie przychodzi. Wracaj weno, wracaj, wracaj!!!! A ja czekam, czekam i nic. Brak weny to dla autora straszna katusza. Ciężko jest, gdy nie idzie.
W dodatku dziś dzieci były wyjątkowo dożarte. Nie da się myśleć, gdy wokół taki rozgardiasz. Dziewczyny biły się, kłóciły, krzyczały i latały po mieszkaniu jak najęte. Dosłownie pęka mi głowa po atrakcjach dnia dzisiejszego.
Dziś pierwszy mecz oglądałam piąte przez dziesiąte. Grali moi Pomarańczowi z Meksykiem. Byłam przerażona kiedy Meksykanie strzelili bramkę, ale miałam nadzieje, że Oranje się odegrają na koniec i rzeczywiście. Obronili sytuację pod sam koniec meczu i przeszli do dalszych rozgrywek. Póki co mam spokojną głowę o nich, ale nerwy były, oj były i to wielkie, i jeszcze będą. Faza pucharowa to już nie zabawa. Teraz zaczyna się kolejny mecz Kostaryka - Grecja ale już się tak nie denerwuję. Obojętne mi jest kto przejdzie. Wczoraj grała Brazylia, jeden z moich faworytów i szczęśliwie przeszła dalej. Mecz rozstrzygnęły rzuty karne. Nie znoszę karnych. To najgorsza opcja jaka może być dla piłkarzy ale i dla kibiców. Bo karne to loteria. W karnych grają nerwy a nie piłkarze jak to się mówi i jest to bynajmniej najprawdziwsza prawda.