Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2019

Bieszczadzki Bard

Obraz
Jerzy Harasymowicz - Broniuszyc urodził się w Puławach 24 lipca 1933 roku. Rodzina poety miała mieszane ukraińsko i polsko niemieckie korzenie. Należał do pokolenia współczesności. Zadebiutował w tygodniku "Życie literackie" (1953 rok) gdzie publikował wiersze oraz prozę poetycką. Pierwszym tomem jego poezji, który się ukazał były Cuda wydane w 1956 roku. Harasymowicz publikował także na łamach innych pism literackich, były to między innymi : Twórczość , Tygodnik kulturalny, Tygodnik powszechny i Dziennik Polski . Stworzył kilka grup literackich takich jak Muszyna ( istniejąca od 1957 do 1961, działająca w Krakowie) Barbarus ( istniała od 1967 do 1972) oraz Tylicz (istniała od 1969 do 1976).  Był to autor niezwykle płodny, który pozostawił po sobie 40 tomików poezji w tym liczne wybory wierszy i 2 baśnie dla dzieci ( sprzedane w liczbie 700 tys egzemplarz).  Zafascynowany kulturą Łemków oraz słowiańsko - chrześcijańską odnosił się do nich w swych utworach. Możemy w ni...

O Beskidach słów kilka...

Obraz
Witajcie Kochani Dziś trochę ciekawostek w pigułce. Może przeczytacie tu to czego jeszcze nie wiecie o Beksidach. Jak wiecie uwielbiam te niewielkie, lecz piękne góry i chętnie się w nie zapuszczam, coraz częściej. Tatry oczywiście też kocham, jednak omijam je teraz ze względu na ogromne tłumy i hałas. Nie lubię tego, co się tam teraz wyprawia. Gdy ostatni raz byliśmy nad Morskim Okiem było tam tyle ludzi, że z trudem się przecisnęliśmy na szlak nad Czarny Staw pod Rysami. Po drodze zbieraliśmy śmieci które ktoś po sobie zostawił. W górach szukam przede wszystkim ciszy i spokoju, bo tak się przyjemniej wędruje. Lubię dużo chodzić, to też nie potrzeba mi wozu, żeby dojść nad Morskie Oko. W góry jadę żeby chodzić, a nie jeździć. Nasze dziewczyny też od małego tuptają po górach na nóżkach tu i ówdzie. Nieraz nawet po całym dniu wędrowania mają w sobie jeszcze sporo energii. Jako dziecko jeździłam z rodzicami w Tatry dość często, ale wtedy było jakoś inaczej na tamtejszych tatrzańskich...