O czasie, jego nieuchronnym przemijaniu i nie tylko
Czyżby to już koniec pięknej złotej jesieni? Na to wygląda, choć nie możemy za bardzo marudzić, bo przecież mogło być znacznie gorzej. A przed nami szare zimne, deszczowe krótkie dni. Czas wyciągnąć ciepłe płaszcze, szale, czapki i rękawiczki, a letnie rzeczy schować do czerwca. Szybko się teraz ściemnia przez co ciężko się gdziekolwiek wybrać późnym popołudniem. Zwyczajnie nam się nie chce wychodzić z domu na ten ziąb więc zaszywamy się pod kocem na tapczanie i zasypiamy nie zważając na to że w tv lecą wiadomości albo jakiś serial. Próbujemy odpocząć, zregenerować siły na następny dzień, który zapewne będzie równie męczący jak ten. Poranki są ciemne kiedy się wstaje o tej 6 rano. To jest prawdziwy koszmar, wyrwać się spod ciepłej pierzyny na dźwięk bezlitosnego budzika, który nawet umarłego by zbudził. Tak więc budzimy się wczesnym rankiem i staramy zmobilizować do działania. potem to jakoś leci do przodu... Najgorzej jest wstać o tej koszmarnej porze. Niejeden z nas po om...