"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

piątek, 7 listopada 2014

Coś na poprawienie nastroju....



Dziś potrzebuje czegoś co mnie rozluźni i jednocześnie pobudzi, bo nie czuje życia w sobie. Dosłownie jakbym zapadła w letarg. Sama nie wiem czemu, ale często się tak czuje, że wszystko jest beeeeeeeee.

Wiem jednak kogo mi potrzeba i czego. Mam nadzieję, że ta muzyka pomoże się rozluźnić nie tylko mnie ale i innym którzy tu wpadną a czują się podobnie jak ja...

Ten mężczyzna rozładuje każde negatywne napięcie.... Oczywiście pan mega Chrypka, od którego jestem całkowicie uzależniona... Dzień bez niego nie istnieje....


 
Ostre brzmienia są super, prawda?  Szczególnie jak ktoś śpiewa covery tak jak mój mistrz GAROU we własnej osobie. Nie potrafię się obyć bez tego głosu...
 
A to jedna z najbardziej energicznych piosenek Robbiego Williamsa.
 
Let me enterntain You. Yes of course Mr Williams. Why not?
 
 

No dobrze, żeby nie było, że chełpię tylko twórczość mężczyzn to zarzucę  teraz coś kobiecego, ale również bardzo fajnego. Jedyna Spice której twórczość cenię to Geri... Jej pierwszy album Shizophonic totalnie mnie znokautował powiem Wam. Do dziś mam jej kasetę i słucham jej często. Poza Look at me, która według mnie jest kawałkiem mega genialnym jest na tej płycie kilka takich piosenek które od razu do mnie przemówiły już przy pierwszym przesłuchaniu. Oto one :

Sometime

 
Someone watching over me
 
Goodnight kiss - nastrojowo, jazzowo. Uwielbiam taki styl
 
 
A to zawsze będzie dla mnie cool :)
 
 
You are in buble.... Głośne, energiczne...
 
 
A teraz pora na babkę która niesłychanie zatrzęsła moim muzycznym światem. Głos jak stal, siła, power i i amerykański blues w najlepszym stylu. Na pewno ją polubicie...
 
Panowie, czapki z głów oto nadchodzi Beth Hart.... Kobieta - Bomba
 


                                 "The love is the baddest blues"? Czasem tak....

                                   Kocham Beth za jej energię!!!!!!!!!!!!!!! Można jej pozazdrościć tego jak śpiewa i tego Powera. Taaaaaak, kobiety też śpiewają bluesa, jak najbardziej.  I to świetnie.


 
Ten utwór usłyszałam jako pierwszy i od razu oszalałam na jego punkcie
Bang bang boom boom.... Wystrzał totalny
 
 
Beth nie da się nie lubić. Jest naprawdę fantastyczna... A i pokazuje, że słuchając bluesa można się świetnie bawić. Wbrew temu co sądzą niektórzy nie jest to wcale smętny gatunek. Reprezentują go tak samo ballady jak i energiczne kawałki. Blues  jest niezwykle zmysłowy i klimatyczny. Ja go kocham właśnie za specyficzną atmosferę i instrumenty dęte... Będąc dwukrotnie na koncercie Hugh Lauriego z zespołem The Cooper Bottom Band przekonałam się jak możnie się niesamowicie bawić przy tego typu muzyce. Nie trzeba się zamykać całkiem na takie brzmienia. Pamiętajcie że muzyka na żywo jest najlepsza na świecie jeśli artysta rzeczywiście potrafi przekazać publice swoje emocje. Muzyka na płycie nigdy nie dorówna koncertowi, dlatego tak inwestuje w koncerty. To co się wtedy przeżywa trudno naprawdę opisać. Zazwyczaj wybieram te najlepsze i zawsze bawię się wspaniale. Przeżywam muzykę całą sobą.
 
Kolejną taką bardzo pozytywną artystką jest dla mnie poznana niedawno Robin Mc Kelle. Gdy usłyszałam ten kawałek wiedziałam że będę chciała więcej, więcej więcej....
 
Posłuchajcie Like a river
 
 
 
 
    Każda muzyka potrafi zaczarować, warto poznawać nowe gatunki i nowych tak niezwykłych artystów jak Robin
 
 
Trochę jazzu, swingu, bluesa i soulu - doskonała mieszanka
 
 
Potrafi być pięknie subtelnie i czarodziejsko.... Co czujecie słuchając tego?
 
   
 
Rzucą Wam teraz coś co na pewno znacie. Ta pani pochodzi z Holandi, a śpiewa tak, że czapki spadają z głów. Jedna z moich ukochanych współczesnych wokalistek Caro Emerald.
 
Rozluźnia na maksa....  Połączenie tego co najlepsze w jazzie... lekkość, styl i elegancja
 
 
 
 
 
    Z miłości do francuskiego i do Francji.... Chyba jesteśmy z Caro pokrewnymi duszami.
 
 
 
No i wreszcie przyszła pora na Adele. Ta kobieta to wokalny fenomen przez duże F. Zanim ją usłyszałam myślałam, że nie znajdę doskonalszej wokalistki niż Katie Melua, której niczego nie ujmuje, bo absolutnie genialna a jej muzyka działa na mnie cudownie. Jednak mało kto jest w stanie dorównać Adele. Ta wokalistka to dynamit, bombarduje mocą i subtelnością zarazem, w każdym utworze inaczej. Adele ma w sobie coś co mnie przyciąga z niesamowitą siłą, z taką samą jak Garou.  Dosłownie mnie uzależnili od siebie. Oboje mają w sobie to coś magicznego. Mają niewyobrażalną wrażliwość muzyczną, umiejętność przekazywania emocji, wlewania ich w swoją muzykę i tę moc którą mało kto posiada. Zastrzelili mnie już przy pierwszym zetknięciu. Ich utwory sprawiają, że natychmiast rozsypuje się emocjonalnie. Poskładanie się potem do kupy przychodzi z wielkim trudem... Czasem nawet w ogóle się nie da tego ogarnąć. Wszystkim którzy mówią że nie widzą w Garou nic wyjątkowego powiem, że trzeba go po prostu spotkać face to face i przekonać się na własne oczy jakim jest człowiekiem i muzykiem na scenie... Tylko wcześniej należy zdjąć klapki z oczu i z uszu. Czy naprawdę myślicie, że ludzie lgnęliby do niego gdyby to co mówię było wyssane z palca? Wrażenia na żywo to nie to samo co zobaczysz w telewizji czy na You tubie. To trzeba przeżyć. A jeśli nie chcesz,  nie musisz, ale nie mów, że ten człowiek nie jest wyjątkowy... Bo jest. Ci którzy chcieli zobaczyli w nim to samo co ja. Muzyka potrafi łączyć pokolenia i zostało mi to udowodnione. Mam to samo z Hugh Lauriem, dzięki temu człowiekowi poznałam różne fantastyczne osoby, w różnym wieku, które dzięki niemu przekonały się że bluesa może słuchać każdy. Muzyka łączy....
 
Tymczasem wracam do Adele.... Jak wspomniałam wcześniej jej muzyka od razu wywarła na mnie ogromny wpływ. Pierwszą piosenką była oczywiście....
 
 Rolling in the deep... No a jakże. Natychmiast uderzyła mnie potęga jej głosu i wrażliwości... To było to.
 
 
    Trudno nie dostrzec tej dotkliwej emocjonalności którą wkłada do każdej piosenki sprawiając, że słowa natychmiast zamieniają się w realne odczucie. Temu nie da się zaprzeczyć. Adele jest po prostu My Queen of Emotions...
 
 
 
 
     Skyfall.... co powiecie o tym utworze? Ja myślę, że to co Adele pokazała w tej piosence przekracza wszelkie wyobrażenie słuchacza o tym jak piękny może być utwór. Po prostu "eksplozja" emocji w każdym wersie.... Przynajmniej dla mnie... Przebiła samą siebie. Uwielbiam Skyfall bezgranicznie. Ubóstwiam Adele, że umiała to tak zaśpiewać. Aż skóra cierpnie gdy się tego słucha...
 
 
    Serce przyśpiesza, a Ty słuchając tracisz kontrolę nad swoimi emocjami...
 
 
 
 
Mówią że to co najpiękniejsze wydobywa się z trzewi....  Mówią że cierpienie zawarte w książkach i piosenkach jest wyrazem tego co czuje artysta.... Owszem jest. Jak najbardziej.
 
 
 
 
  
 
    
 
        To jest właśnie fenomen tej piosenkarki. Ona rozkruszy każdy lód. Ciepłem swojego głosu ogrzeje twoje zziębnięte serce. Już chyba wiesz za co kochasz ADELE Ja wiem....
 
 
 Ściskam Was wszystkich bardzo mocno i do następnego spotkania z inspirującą muzyką.
 
Pożegna Was Louis Armstrong w swoim zniewalająco pięknym i  nieśmiertelnym utworze....
 
No sami wiecie jakim...
 
 
 
 
 
 
 

2 komentarze:

  1. Dzięki Tobie znowu znalazłam się w świecie Adele i Caro ;) Normalnie aż chce się zaśpiewać z Nimi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę :) Miło jest dzielić się taką muzyką z innymi.

    OdpowiedzUsuń