"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

piątek, 21 listopada 2014

Because I was born with love to ROCK....



Born to love rock music




Tak, tak, tak, dokładnie tak jak napisałam w nagłówku, urodziłam się z miłością do rocka, wyssałam to z mlekiem mamy, odziedziczyłam geny po ojcu... Kocham rocka od dziecka, choć do pewnych rzeczy musiałam dojrzeć co zabrało mi sporo czasu. Rodzice od małego wpajali mi czego trzeba słuchać... I  myślę, że dobrze na tym wyszłam. To nieprawda, że nie ma różnicy czego się słucha. Totalna bzdura. Jak mi ktoś mówi, że Floydzi, Beatlesi czy Eric Clapton to jest to samo co disco - polo to mnie krew zalewa. No bo jak tu postawić Weekend czy Boysów koło kogoś takiego jak Mc Cartney Harison czy Waters.... Ludzi, którzy tworzyli muzykę od tak dawna i to muzykę na takim poziomie.  Jak można ich przyrównać do przedstawicieli tego pseudo gatunku jakim jest disco -polo?Nie będę się już rozpisywać czym się on charakteryzuje bo o tym już gdzieś pisałam, w każdym razie "muzyką" się tego nie da nazwać. Ci którzy dziś tak usilnie chwalą disco polo i tak się tym szczycą to w ogóle nie słyszeli jeszcze dobrej muzyki, nie mają o niej zielonego pojęcia. Powinni sobie dobrze uszy przeczyścić albo wyjąć z nich te zatyczki... Tego czegoś nie można też przyrównać do tego co robi  Garou (od jednej osoby usłyszałam, że to fr odpowiednik naszego disco), jeden z najlepszych współczesnych  artystów, który  ma swoje wieloletnie doświadczenia muzyczne. Zapewniam że  koło jakiegoś disco to on raczej nigdy nie stał. Wychowywał się na Beatlesach, Floydach, Doorsach, Led Zeppelin czy Rayu Charlsie i innych przedstawicielach bluesa. Zarzucić mu że śpiewa coś w stylu disco polo to jak walnąć go na odlew w pysk. Oczywiście jest też wielu innych współczesnych poza nim, których lubię i szanuje i nie dam ich porównać do żadnego szajsu. Są to między innymi Robbie Williams, zespół Archive, Steve Wilson z Porcupine tree, Ray Willson, Bruno Pelletier, One republic, Adele, Norah Jones, Katie Melua, Beth Hart, Joe Bonamassa. Nate Nass z Fun, Dream Theater i wiele innych...
 
Pink Floyd jeszcze w pięcioosobowym składzie z Sydem Barett'em
 
 
 
King Crimson
 
 
 
Queen
 
 
 
 
Nieraz zasypiając miałam w uszach dźwięki Another brick in the wall Pink Floyd. Dziecięcy chór z tego kultowego utworu pozostał w mojej pamięci do dziś... Nigdy nie zapomniałam tego brzmienia ani klimatu... ale musiałam dojrzeć do muzyki Pink Floyd czy Doorsów, żeby pojąć o czym śpiewali i grali. Kiedy dotarł do mnie głęboki sens tej muzyki uzależniłam się od nich. I powiem otwarcie, że boli mnie że niektórzy nie widzą tego co Pink Floyd zrobiło przez tyle lat, nie doceniają takiej muzyki. Nie zamierzam nikogo na siłę zmuszać, ale osobiście uważam, że jak się chce to można wszystko, nawet zdobyć Mont Everest.... Dzięki Floydom pokochałam takie zespoły jak Deep Purple, Led Zeppelin, Dire Straites, Genesis, The Doors, poznałam ich lepiej... Mój smak się zmienił. Wcześniej ograniczałam się do muzyki Beatlesów, U2 czy Bon Jovi, które oczywiście nadal uważam za wspaniałe zespoły, ale jednak sama się ograniczałam. Nawet Springsteen dobrze nie znałam... Ale wreszcie się to zmieniło i jestem szczęśliwa że znam ten zespół czy inny. Wreszcie poznałam ludzi, którzy nie patrzą na mnie jak na walniętą kiedy mówię o Pink Floyd czy Dire Straits.... Jest o czym porozmawiać. Wymienić się z innymi osobami wrażeniami z koncertów, pogadać o odczuciach. A o czym pogadasz z kimś kto mówi, że nie ma pojęcia że Paul Mc Cartney był w The Beatles????? Usłyszałam nawet że Roger Waters nie ma nic wspólnego z Pink Floyd.... Byłam w takim samym szoku jak wy, gdy to usłyszałam. Wolałabym nie usłyszeć nigdy. Skoro ktoś mówi takie rzeczy to znaczy, że ma wszystko w głębokim poważaniu. Nawet ludzie, którzy szczególnie nie interesują się muzyką wiedzą, że Paul Mc Cartney był członkiem The Beatles, a Waters pochodzi z Pink Floyd. Bo takie rzeczy to ogólnie wiadomo.
 
Led Zeppelin
 
 
 

Wyobrażacie sobie życie bez takiej muzyki??? Bez muzyki, która coś nam daje... Muzyka, która ma sens, słowa o czymś konkretnym, prawdziwe brzmienie... No ale jak ktoś mówi że muzyka niewiele znaczy w ich życiu albo, że wręcz przeszkadza to cóż począć z taką osobą? Ja nie umiem żyć bez muzyki. Jest ona wszechobecna w moim życiu i nie wstydzę się tego. Nie ma czego. Muzyka daje mi siłę do przetrwania i poprawia nastrój. To czego słucham nie ogranicza mnie a wręcz poszerza horyzonty. Nieważne czy to rock, hard rock, metal, blues, czy jazz. Dziś we wszystkim znajdą coś dla siebie. A tak w ogóle to zawsze się głęboko zastanawiam, co ludzi tak odstrasza w muzyce Pink Floyd? Czemu się na nią zamykają?.... A może to tylko z przekory, byle nie poznać nie posłuchać, nie próbować zrozumieć czemu tak wiele ludzi ich kocha i za co???? Czy naprawdę nie potraficie dostrzec sensu tego co tworzyli, czy to aż taka filozofia? Nie bez powodu są jednym z najgenialniejszych zespołów na świecie, a Dark side the moon uznany za najlepszy album w historii rockowej. Podobnie z Dire Straits, Genesis AC/DC czy Led Zeppelin? Jak myślicie co przyciąga te tłumy na ich koncerty. Chyba czymś sobie zasłużyli na taką miłość fanów.... Może gdyby usiąść czasem na spokoju zajrzeć choćby z ciekawości do ich tekstów, zasłuchać się w to co pociąga tych fanów znaleźliby to co my.... Na pewno już nigdy nie spojrzeliby na coś takiego jak disco polo. Jest tyle wspaniałej muzyki, która cieszy ucho, która jest zarazem tak ambitna i lekka, do poszalenia sobie na prywatce czy do posłuchania na słuchawkach.... Do wczucia się. Mylą się ci co twierdzą, że przy bluesie i jazzie nie da się bawić bo to smęty. Nic bardziej mylnego... Po prostu jest takie przekonanie, że jak do zabawy to tylko disco polo się nadaje i techno bo lekkie i przyjemne dla ucha....No macie, miałam o tym nie gadać. Zapomniałam się. Z tą przyjemnością to bym się nie wychylała... Byłam z siostra na koncercie Hugh Lauriego i to dwa razy. Ile się naskakałyśmy i wyszalałyśmy to nasze i nikt nam nie wmówi, że blues nie jest gatunkiem nadającym się do zabawy... Nawet przy jazzie można się poruszać. Czasem wystarczy iść do dobrego klubu z taką muzyką jeśli nie stać cię na koncerty. Ja oczywiście byłam w stanie wydać sporą sumę żeby zobaczyć Springsteena za granicą, tzn oboje z mężem i do dziś uważamy że było warto. Moc, atmosfera, super zabawa!!!!!! To co pokazuje Bruce na koncertach rozwala system totalnie. Wciąż ten sam Springsteen sprzed lat. Istny szatan na scenie i ta jego spontaniczność, ogólnie prawdziwy artysta o wielkim głosie i sercu. Zanim mąż pokazał mi pewien koncert Bruce'a z Barcelony znałam go tylko z takich utworów jak Streets of Philadelphia, Dancing in the dark czy Born in the USA, ale nigdy za bardzo nie zagłębiałam się w jego twórczość. A szkoda, bo okazało się że twórczość tego człowieka to kawał porządnego rock&rolla przy którym można zarówno solidnie poszaleć jak i wyciszyć się wsłuchując w nastrojowe ballady przy akompaniamencie gitary akustycznej czy harmonijki. Bruce ma świetny głos, mocny i zarazem ciepły z domieszką charakterystycznej chrypki, tak, że  nie sposób pomylić go z nikim innym. Po tym co zobaczyłam na video musiałam zobaczyć nieśmiertelnego Bruce'a na żywo. Specjalnie dla niego pojechaliśmy aż do Dusseldorfu. To był niezapomniany koncert i nie ważne że przez ten koncert zawaliłam egzamin z naukoznawstwa. Ważne że tam byłam. Potem były inne koncerty : Genesis, Australian Pink Floyd, Roger Waters, Mark Knopfler i inne....


Dire Straits



A już za niedługo Brian Adams i to w moim mieście. Wprost nie wierzę w to co będzie miało miejsce za kilka tygodni. Bo zawsze marzyłam o tym by zobaczyć Adamsa live... Do tego będę go miała w zasięgu ręki bo mam miejsce pod samą sceną na golden circle. Po prostu spełnienie marzeń, choć nadal wydaje mi się to zaledwie pięknym snem... Obudzę się jak już tam będę i zobaczę że to prawda. Po cichu marzę jeszcze że zobaczę Pink Floyd na żywo i to całą trójkę, chociaż wiele osób mi mówi, że to mało realne. Cud, że Rogera na The Wall udało mi się zobaczyć. To było mega emocjonalne przeżycie o czym napiszę w osobnym poście. Ale marzenie o koncercie Pink Floyd nie daje mi spokoju i chyba już nie da dopóki on się nie odbędzie i nie doświadczę tego namacalnie. Bo to trzeba usłyszeć live tak jak The Wall Watersa. Niech żałuje ten kto nie chciał tam być. Ja natomiast do dziś nie mogę przeboleć koncertu Gilmoura w Stoczni Gdańskiej. Nie mam pojęcia jak to się stało że przegapiłam takie wydarzenie. I to mnie tak boli że aż wyć się chce na samo wspomnienie o tym koncercie... Tym bardziej, że jeszcze wtedy był z Davidem, Richard Wright. Dlaczego mnie tam nie było? Jak wiecie obsesyjnie kocham ten zespół i jego członków, wszystkich co do jednego. Innym niespełnionym marzeniem pozostaje wciąż koncert Dire Straits, a na to już chyba w ogóle nie ma szans. Pocieszam się, że wciąż można posłuchać na żywo jego wokalistę wspaniałego gitarzystę Marka Knopflera, na którego koncercie byłam rok temu. Niesamowite wydarzenie. Nie ma nic piękniejszego nic usłyszeć na żywo takie kawałki jak Sultans of swing, Romeo and Juliet, So war away albo Brothers in arms.

                                                     Deep Purple

 
Genesis z Peter'em Gabrielem i Collinsem
 
 
Rainbow
 
 
The Doors
 
 
 
 
 
Ostatnio odkopałam płyty takich zespołów jak Rainbow i King Crimson. Naprawdę fajnie było znowu tego posłuchać. Do pewnych rzeczy wraca się często. Jeszcze jakiś czas temu dzięki siostrze zaprzyjaźniłam się dzięki mojej siostrze w muzyce The Doors i też od razu zakochałam się w ich twórczości, a przede wszystkim w geniuszu Morrisona. Jimmy bardzo mi przypomina Syda Baretta. Dlaczego? Obaj mieli niezwykły talent do tekstów i obaj byli niesłychanie wrażliwymi artystami. Natychmiast postanowiłam zapoznać się z całą dyskografią Doorsów. Nawet kupiłam sobie winyla The best of, której często słucham... Bo nie da się nie wracać do takich zespołów. Bo taka muzyka, szczególnie grana na żywo potrafi człowieka uszczęśliwić. Nie zastąpią nam tego filmiki na You tube ani nawet najlepsze winyle. Wszelkie nośniki pomagają nam tylko poznać twórczość danego artysty czy zespołu, ale przeżywamy ją przeważnie na koncertach. Kiedy nie stać mnie było na koncerty po prostu słuchałam tej muzyki. Poznawałam ją słuchając coraz więcej płyt, czytając książki biograficzne i encyklopedie rocka. Lubię poszerzać horyzonty w tym kierunku. Chętnie otwieram się na muzykę innych, którzy chcą mnie nią zarazić. Bo czemu nie? Jeśli ktoś mnie chce czegoś nauczyć słucham tego co chce mi przekazać i tego co mówi. Z jeszcze większym zacięciem słucham tego co nowe, bo nie ma to jak nowe doświadczenia. Dzięki niektórym osobom poznałam muzykę o której nie miałam pojęcia np. dzięki pewnemu zdolnemu koledze poznałam Beth Hart i Joe Bonamasse, dzięki Hugh Lauriemu i Garou zakochałam się na zabój w bluesie i r&b, a dzięki Robbiemu Williamsowi w swingu. Nie mniejszą rolę w mojej edukacji muzycznej odegrało radio Kraków, które emituje fantastyczne audycje poświęcone muzyce rockowej, jazzowej i nie tylko. Pracują tam doskonali redaktorzy, między innymi Jerzy Skarżyński, Antoni Krupa, Piotr Chronowski, Paweł Sołtysik, Agnieszka Barańska  czy Andrzej Kukuczka, którzy posiadają niezwykłą wiedzę i potrafią poprowadzić doskonałe i inspirujące muzycznie audycje. Jest to radio w ogóle niekomercyjne, w którym nie brakuje artystów undergrandowych, mało znanych w odróżnieniu od tego co nadaje Radio Zet czy totalnie komercyjne Radio RMF FM.  Jednymi z lepszych rozgłośni są wspomniane już Radio Kraków, Radio Trójka czy Radio Zet Gold grające same złote przeboje a także grające mocno rockowo Antyradio. Tego można spokojnie słuchać. Słuchając ich dowiecie się przy okazji czegoś ciekawego. Polecam. Dzięki takim audycjom jak Pociąg do muzyki czy Nocny szlak Radia Kraków zaprzyjaźniłam się z muzyką AC/DC, Dream Theater, King Crimson, Nirvana, Metalica, Deep Purple, poznałam Queen bliżej niż wtedy gdy znałam ich jako dziecko. Wszystko to bardzo dużo mi daje.
 
                                 Ukochana hard rockowa kapela AC/DC
 
 
Nirvana
 
 
 


Do zobaczenia następnym poście który będzie się nazywał  Born to listen rock, gdzie postaram się przedstawić najważniejsze utwory z gatunku rock i zapoznam Was z ich tekstami.

wszystkie  zapożyczone zdjęcia pochodzą z bazy google pictures



 

3 komentarze:

  1. Ja też kocham Muzykę całym sercem...przez duże "M", bo Muzyka jest dla mnie jak "Matka", taka duchowa. Jest czymś a nawet i więcej, co pozwala mi "oderwać się do rzeczywistości". Zawsze gdy słucham Muzyki, to nie tylko dla rozrywki, ale głównie po to, aby coś przeżyć duchowo podczas jej słuchania. Musi mieć piękne brzmienie, takie głebokie - zarówno brzmienie instrumentów, jak i głos wokalisty/wokalistki. Kocham bardzo różną muzykę. Staram sie otwierać też na "nowe" dla mnie zespoły i piosenkarzy, których wcześniej omijałam muzycznie.Na mnie duży wpływ miał i ma program Jaka to melodia? Dla mnie disco polo i wszelka "muzyka" techno czy brzmienia elektroniczne to nie muzyka.

    OdpowiedzUsuń
  2. We mnie miłość do rocka pojawiła się znikąd, rozkwitła nagle i niespodziewanie. Co prawda wszystko zaczęło się w gimnazjum od niezbyt "ambitnych", bardziej młodzieżowych zespołów, które grały punk rocka - mowa tutaj o Blink 182 czy Sum 41, jednak przed rozpoczęciem liceum dosłownie zakochałam się w The Beatles! Zabrzmieć to może dziwnie, ale dzięki nim zmieniło się całkowicie moje podejście do życia, do muzyki... Zaczęłam inaczej na wszystko patrzeć, na siebie również. Do dzisiaj jest to zdecydowanie mój ulubiony zespół, choć do takowych zaliczam jeszcze Genesis ze wspaniałym Philem Collinsem, The Doors, Janis Joplin, The Smiths czy Oasis. Rock to zdecydowanie moja muzyka, czuję się najlepiej w takich klimatach. Żałuję, że nikt nie mógł mi wpoić miłości do tej muzyki - mama woli łagodniejsze brzmienia, ojciec jest niestety miłośnikiem disco polo - jednak cieszę się, że udało mi się samej ją wypielęgnować. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko nie mięta : O jak miło mi się czytało twój komentarz. Miałam to samo co ty. Musiałam do tego dorosnąć. Też miałam okres w życiu, kiedy słuchałam bardzo nieambitnej muzyki. U mnie też zaczęło się od Beatlesów, od miłości do Lennona i jego muzyki. Wspaniale, że sama zadbałaś o siebie i o to czego słuchasz. Widać że jesteś osobą ambitną i da ci się wcisnąć byle czego. Winszuje.

    OdpowiedzUsuń