"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

wtorek, 24 stycznia 2017

Zima jak malowanie

Dzień dobry Wszystkim

No i mamy prawdziwą zimę Kochani. Kto by przypuszczał że będzie tak super. Jak zaczęło sypać w Wigilię tak się trzyma do dziś. Jak dla mnie mogłoby tak zostać, nie narzekam na mrozy. Przynajmniej zabije te wszystkie zarazki i śnieżek będzie do jazdy na sankach. Zima bez sanek i bałwana to jak  nie zima przecież. A kto potrzebuje prawdziwej zimy niech jedzie w góry najlepiej. Na pewno się nie zawiedzie. Wystarczy w Gorce, w Pieniny albo w Beskid Sądecki. Ja właśnie  niedawno byłam  pod Bereśnikiem. Tym razem zabrałam ze sobą nie tylko rodzinkę, ale i przyjaciółkę Kasie, która wzięła swoich synów spragnionych śniegu i sankowego szaleństwa. Ku ich radości było cudownie biało, jak w krainie z baśni o Królowej Śniegu albo jak w Narni Lewisa. Pięknie jak marzenie. Oczywiście wszyscy bawiliśmy się wyśmienicie. Dzieciaki się wyjeździły na maksa, wytarzały się w śniegu na dziesiątą stronę. Jakbym widziała nasze husky Glorie i Amura, tyle było z tego radości. Bardzo im brakowało takich klimatów w mieście, bo u nas w Krakowie tego śniegu było jak na lekarstwo. Myślę, że szybko tam wrócimy. Jak wiecie góry są dla mnie drugim domem od bardzo dawna, bez nich nic nie miałoby sensu. Kocham klimat Szczawnicy, która mimo że trochę zasmogowana nadal jest moją ukochaną miejscowością górską. Tym razem wpadliśmy też do Czarnej Wody, żeby trochę połazić po tej łemkowskiej wsi. Kasia była tam z synami po raz pierwszy i bardzo im się spodobało. Mówi, że koniecznie muszą tam wrócić w lecie. Razem z nami. Bardzo mnie cieszy, że pokochali te miejsca tak samo jak my. Chętnie słuchali moich długaśnych wywodów na temat tamtych stron i w ogóle się nie nudzili za co jestem im wdzięczna, bo żaden ze mnie przewodnik. Staram się tylko jak najlepiej pokazać te wszystkie miejsca których inni nie znają, okrasić je magią i ciekawostkami z przeszłości. Fajnie że ktoś widzi w tym dobre strony i docenia moje starania :) Dla takich ludzi warto to robić :) Miło mi niezmiernie Kasieńko i zapraszam Was znowu w moje ukochane Góry.

Na koniec pragnę dodać, że okolice Małych Pienin czyli dawna Ruś Szlachtowska (Szlachtowa, Jaworki, Biała Woda i Czarna Woda) są jak najbardziej warte odkrywania. Ilekroć tam jestem za każdym razem ujmują mnie swoim pięknem. W zimie góry jawią nam się zupełnie inaczej niż latem czy jesienią, odkrywają swoje inne mroźne "Ja" przykryte śnieżnobiałą pierzynką. Następnym razem pokażę więcej, bo latem można się zapuścić nieco dalej, jest bardzo dużo możliwości : Wysoka, Trzy Korony, Sokolica, Spisz, okolice Jeziora Czorsztyńskiego.
 
Tu macie trochę zdjęć z tego wyjazdu, grudniowego . Wybrałam najlepsze ujęcia
 
Poniżej : Szczawnica, ul Zdrojowa
 
 
Poniżej : Plac Dietla : Budynek pijalni
 
 
 
 
Poniżej : Przy ulicy Języki
 
 
 
Poniżej : Park Górny, zza drzew wyłaniają się nam pięknie Trzy Korony
 
 
 
 
 
 
 
Poniżej : Widok na Małe Pieniny ( zdjęcie robione pod Bacówką)
 
 
Poniżej : A to nasza Bacówka pod Bereśnikiem
 
 
 
 
 
 
Poniżej : Jaworki
 
 
 
  
 
Poniżej : wodospad na potoku Czarna Woda we wsi Czarna Woda
 
 
 

 
 
 Poniżej : Dawna cerkiew łemkowska w Jaworkach obecnie funkcjonuje jako kościół rzymskokatolicki  
 
 
No i tak było. Podobają się zdjątka?
 
****
 
Jeśli chodzi o czytanie książek zeszły rok wyszedł u mnie raczej blado. Nie wiem czemu, ale szło mi dosyć opornie niestety co rzadki się zdarza. Może jakieś zaburzenia koncentracji czy coś. W tym roku zamierzam to zmienić. Muszę mieć więcej czasu na czytanie książek i basta. Zdecydowanie. Teraz czytam dwie powieści naraz i o dziwo mi się nie myli. Obie wciągają tak samo. Są naprawdę fantastyczne, bardzo ciekawe i porywające. Oczywiście dwa kryminały :) Kiedyś, a było to zdaje się w 2011 roku czyli kawał czasu założyłam sobie specjalny zeszyt w którym zapisuje cały czas przeczytane tytuły, czasem notuje także opisy żeby było wiadomo o czym ta książka była ( tak na wszelki wypadek gdybym zapomniała). W porównaniu do 2015 roku kiedy zanotowałam 17 tytułów ten 2016 wypadł bardzo słabo, bo wyszło że przeczytałam tylko siedem książek. Boże, czyżby aż tak źle było z moim czytaniem? Chyba ostatnio w 2014 tak mało przeczytałam. Nie, wtedy było o 1 więcej tytuł więcej. Wśród tytułów które przeczytałam były Malowanie ciemności Roberta Goddarda, Saga Rodu Forsyth'ów Johna Galsworthy, Tajemnica Bladego konia Agathy Christie, Spotkanie w Bagdadzie też Agatki, potem wzięłam się za książki Jeffrey' a Archera i były to takie tytuły jak Prosto jak strzała oraz Synowie fortuny. Obie świetne przeczytane od dechy do dechy. Ciężko było się oderwać od tych książek. Archer to doskonały pisarz. Muszę jeszcze coś jego poczytać. Pod koniec roku trafiłam przypadkiem na doskonałą serię kryminalną autorstwa pani Kate Atkinson, której bohaterem jest prywatny detektyw były policjant Jackson Brodie. Pierwszą którą dorwałam nosiła tytuł Zagadki przyszłości. Akcja powieści toczy się w angielskim miasteczku Cambridge, które od dawien dawna uchodzi za miasteczko studenckie ze swoimi tradycjami i starymi katedrami, tam też urodził się i dorastał mój ukochany gitarzysta David Gilmour dokładnie przy Grantchester Meadows. Podobnie jego szkolni koledzy Syd Barrett i Roger Waters z którymi grał potem w Pink Floyd. To ich rodzinne strony :)
 
Ta książka natychmiast mnie porwała tak że zrobienie sobie przerwy na jedzenie było już poważnym problem. Klimat powieści jest niesamowity, zawsze porywa cię ciekawość co dalej....? Teksty również fajne jak przystało na rodowitą Angielkę. Ale nie od dziś wiadomo co ze mną robi czarny angielski humor, prawda? Zawsze byłam fanką Monty Pythona i Czarnej Żmii, nie wiem czy już o tym wspominałam, kocham też niewyparzony język Jeremy' ego Clarksona :) Mam gdzieś jedną z jego książek...Tymczasem wracając do lektury muszę dodać, że nigdy wcześniej nie czytałam nic Kate Atkinson, a teraz szczerze z całego serca polecam jej książki bo ta kobieta pisze po prostu REWELACYJNIE!!!!! Potrafi mocno zaskoczyć czasem wystraszyć, a czasem momentami mocno rozbawić, mimo że to kryminał. Tym się różnią kryminały angielskie od skandynawskich że nigdy nie brakuje w nich szczypty dobrego ang humoru, nie są też takie suche ani zimne. Książki Kate to zdecydowanie Literatura na wysokim poziomie napisana z wysokim rozmachem. Kolejną przeczytaną przeze mnie książką tej autorki była Przysługa, chyba jeszcze lepsza od poprzedniej. Naprawdę majstersztyk. Druga część toczy się w Edynburgu czyli w Szkocji. Podczas festiwalu sztuki dochodzi do przestępstw w które wplątany zostaje nasz detektyw Brodie. Kolejne wątki mnożą się niczym grzyby po deszczu. Trzeba uważać żeby się nie pogubić. Bardzo fajnie się czytało. Polecam! Jeśli zaś chodzi o twórczość Goddarda to mam już na koncie sporo przeczytanych książek, sięgnęłam po nie już jakiś czas temu. Było ich chyba dziewięć zdaje się, a między nimi : Zamknięty rozdział, Uchwycona w światło, Pożyczony czas, Zapisane w kamieniu, Zbyt późno, Ucieczka spod Obłoków, Dłoń w rękawiczce, Co kryje mrok, Cienie przeszłości. Trudno powiedzieć która z tych powieści była najlepsza, ogólnie rzecz biorąc wszystkie historie opowiedziane przez tego Pana bardzo mi się podobały. Robert Goddard uznawany jest za jednego z Mistrzów Suspensu. Suspens to technika polegająca na wstrzymaniu biegu akcji lub jej niespodziewanym zwrocie w celu wywołania silniejszych wrażeń u odbiorcy, zaskoczenia go. Stosuje się go w zarówno w kinematografii jak i w literaturze ( źródło: http://portalwiedzy.onet.pl/109054,,,,suspens,haslo.html ). Z tego co widzę jest jeszcze wiele pozycji których nie czytałam. Bardzo lubię jego styl i z wielką przyjemnością zagłębiam się w historię bohaterów tego autora. Z tego co wiem Goddard studiował w Cambridge historię :) No proszę jaki ten świat mały...
 
A oto i ten sympatyczny pan pisarz
 
 
                                          Źródło : http://thewritersacademy.co.uk/robert-goddard/
 
 
***
 
Jeszcze jeden temat mam tu dziś poruszyć, żebym nie zapomniała, a mianowicie przedstawić pewnego bardzo fajnego bloga, którego czytam od jakiegoś czasu z zapartym tchem. Autorką tego bloga jest kolejna moja imienniczka, a nazywa się Kasia Wołek... Same fajne zdolne Kaśki ostatnio w moim otoczeniu z czego bardzo się cieszę. Zawsze staram się zwrócić uwagę na blogi wybitnie zdolnych ambitnych blogerów i tym razem powiem trochę o osóbce równie zdolnej i niezwykle barwnej postaci którą po prostu warto znać i czytać. Styl Kasi od razu przypadł mi do gustu. Sami z resztą zobaczycie co ta Dziewczyna potrafi robić ze słowami. Jej teksty na pewno same się obronią, ale mały pean z mojej strony nie zaszkodzi a zmotywuje i doda animuszu. Jak już się biorę za jej bloga mam problem z opuszczeniem go. Przepadam na dłuższy czas. Pięknie potrafi ubrać tekst w najlepiej dobrane... trafne słowa.  Gdyby tak zebrała wszystkie te teksty w jedną całość pewnie byłby to kawał dobrej książki. Gdy je czytacie są one niczym soczysty pełen kolorów dojrzały owoc, który możesz jeść do woli i nigdy nie masz dość. I właśnie ta soczystość wyrazów u Kasi mnie najbardziej zdumiewa. Sama tak chyba nie potrafię... jeszcze. Ta wyrazistość i oryginalność aż bije w oczy, nie sposób tego nie wyczuć. Czy to liryka czy epika ta ona spokojnie daje radę. Warto się zatem bliżej przyjrzeć temu co tworzy. Mam nadzieję, że docenicie jej twórczość i sami w tą sztukę wsiąkniecie. Według mnie Kasia jak najbardziej na to zasługuje. Trudno w dzisiejszych czasach o ludzi tak ambitnych którym się coś chce, którzy w różny sposób dążą do ulepszania współczesnej rzeczywistości, wzbogacają ją. Takim wybitnym jednostkom ciężko jest jednak zaistnieć w dzisiejszym świecie, ponieważ konsumpcja dziś jest nastawiona na łatwy kąsek i nie dostrzega wyższych wartości w sztuce. Bez zastanowienia biorą to co wciska im Komercja : byle było proste lekkie i przyjemne (zależy dla kogo przyjemne) bez wartości estetycznych. Wszystko się teraz stawia  na ilość nie na jakość i to mnie dziś wkurza najmocniej. Mało kto dziś patrzy na jakość, na estetykę tymczasem warto tworzyć oryginalnie, a nie po łebkach, bez strachu że komercyjny odbiorca tego nie przyjmie, bo woli coś oklepanego, a ambitne odrzuci bo mu będzie zalegać na półce. Są jeszcze Ludzie Ambitni obok Nas którzy łakną tego co w sztuce najlepsze, a nie tanie pozbawione gustu i smaku. Nie dajmy umrzeć prawdziwej Sztuce, wskrzeszajmy to co pokazali nam rodzice.
 
Jak dla mnie ten blog to jaskinia inspiracji :) Można z niego czerpać pełnymi garściami... Tylko nie zapomnijcie o głębokich kieszeniach żebyście to mogli pomieścić. Każdy post na tym  blogu daje do myślenia i to jest następny plus. Zawsze cenię prawdziwość w tekście i to jak człowiek wyraża swoje myśli, czy to w muzyce czy w literaturze albo w filmie. Prawda może być najczarniejsza, ale zawsze powinno się o niej mówić otwarcie, nic nie ubarwiać, nie obwijać w bawełnę po prostu mówić o niej takiej jaka jest w rzeczywistości. Mówić w sposób oryginalny ale bez ogródek walić prosto z mostu. To jest prawdziwa sztuka, czasem wykrzyczana, czasem mroczna, ale prawdziwa. Zapraszam do lektury pod podanym linkiem : https://calexicos.me/ 
 
 
 Mam nadzieję że pamiętacie o zaglądaniu na bloga Walecznej, która pisze o Wielkiej Brytanii i wspaniale fotografuje. Ostatnio napisała fantastyczny wyczerpujący post na temat uwielbianego przeze mnie Tolkiena po ang i okrasiła super zdjęciami. Zapraszam w Imieniu Dzielnej Brytanki :) Tutaj proszę : http://www.catherinethebrave.com/tolkiens-oxford-guide/
 
 
 

 

5 komentarzy:

  1. Podchodzę do próby ponownie, mam nadzieję, że tym razem zakończy się powodzeniem ;) A więc Kasiu gdy Facebook wyświetlił mi, że napisałaś nowy wpis, postanowiłam tu zaglądnąć i przeczytać, co nowego w trawie piszczy. Przeczytałam o naszej pięknej zimie, o tym, że w końcu jest, a przecież tak dawno jej już z nami nie było. I jak piękny jest w świat w jej śniegowym blasku. Czytałam o Twoich górach, Szczawnicy, dobrej zabawie. Potem o kryminałach, które czytasz, które polecasz. A potem przeszłam do trzeciej części i... trochę miałam problem z percepcją. Kasia Wołek? To naprawdę o mnie? I tak pochlebczo napisane? Doprawdy, nie zasłużyłam na takie cudne słowa! Lecz wiem, że są szczere i płyną z Twojego serca Kasiu, dlatego bardzo mocno za nie dziękuję :) Potencjalnych czytelników oczywiście serdecznie do mnie zapraszam, ale pamiętajcie, tam nie ma jeszcze takich rewelacji o których wspomina kochana Kasia ;)
    Ogromnie cieszy mnie Kasiu fakt, że traktujesz ten blog jako źródło ispiracji. To chyba najpiękniejsza opinia, jaką może dostać autor! Dziękuję raz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasieńko dziękuję za odwiedziny i za komentarz :) cieszę się, że się podobał post. Jak najbardziej zasłużyłaś na pochwałę. Ja zawsze pisze peany tak jakoś wychodzi ;) Ściskam Cię mocno i czekam na twój następny post. Jak zawsze

      Usuń
  2. Kasiu czarujesz pisaniem w tak pozytywnym znaczeniu że trudno to opisać. Z jaką pasją opisujesz miejsca w których miałaś przyjemność być. Widać że masz do tego talent i smykałkę. Z wielkim zainteresowaniem śledzę Twoje wpisy na blogu, bo od nich wiele się można ciekawego dowiedzieć a poza tym czytać Ciebie to jest prawdziwa przyjemność. Piszesz o jaskini inspiracji, a u Ciebie na blogu gwarantuję że też taka jaskinia ma miejsce. Bo od Twoich wpisów też inspiracje się czerpie i to nie małe.. a twoje wpisy są takie głębokie i szczere. I po prostu życiowe. Masz talent pisarski i tym talentem dalej się dziel tak pięknie jak to robisz teraz. Wiele się można nauczyć. Serdecznie pozdrawiam i fajnie że są tacy ludzie z pasją, którzy dzielą się swoimi przeżyciami, ciekawymi miejscami u nas w kraju, których też jest pełno, takich pięknych miejsc godnych zwiedzenia, poznania nowych nie odkrytych wcześniej obyczajów i różnych kultur w opisywanym regionie naszego pięknego kraju. Dzięki za to. A zima jak widać nie odpuszcza.. góry zimą to po prostu magia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno u Ciebie nie byłam i żałuję. Właśnie uświadomiłam sobie jak tęskniłam za Twoimi zdjęciami i wpisami. Muszę częściej zaglądać to pewne :) Zdjęcia cudowne - zazdroszczę wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło Karolinko :) Dziękuję za tak miły komentarz. Coś miałam problem z odp na komentarze na stronie bloga, ale już wygląda że jest dobrze. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń