"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

wtorek, 1 listopada 2016

Uzależniona od angielskich seriali kryminalnych :)

 
Witam Wszystkich
 
Alem wdepnęła mówię Wam. Znalazłam sobie znów kolejny serial do oglądania. To znaczy koleżanka mi przypomniała o nim za co jestem jej oczywiście bardzo wdzięczna. Zakładam że widzieliście już Ripper Street ( pol. Tajemnica Kuby Rozpruwacza) brytyjski kryminalny serial kostiumowy. Ja oczywiście jak zwykle jestem spóźniona z podłapywaniem takich rzeczy i nie oglądałam go wcześniej. Za to teraz czynnie nadrabiam zaległości. Odcinek po odcinku z zapartym tchem śledzę poczynania Inspektora Rieda i Spółki działających jako Dywizja H. Obsada jak zwykle wspaniała no i ten czyściutki  angielski, którego się tak przyjemnie słucha o ile nie zakłóca go lektor. Zawsze będę to podkreślać : Nie ma to jak brytyjski angielski chociaż może nie jest łatwy do zrozumienia, ale za to czysty i dbały w porównaniu z niechlujnym angielskim amerykańskim. Przykro mi że tak mówię ale no niestety nie podoba mi się w ogóle amerykańska odmiana. Wolę brytyjski. Matthew Macfayden grający główną rolę czyli Edmunda Reida znany jest z roli pana Darcy' ego w Dumie i uprzedzeniu, grał również w Wichrowych wzgórzach ( rola Haretona Earnshawa ). Muszę przyznać że filmu nie widziałam, dlatego nie znałam przedtem tego aktora a w roli inspektora Reida znalazł się idealnie. Gra znakomicie, sprawia, że postać tego policjanta jest ciekawa i nie daje o sobie zapomnieć. Fantastyczna postać budząca czasem niepokój zarówno w bohaterach jak i w widzu. Kolejny aktor to Jerome Flynn, którego znam już z Gry o tron ( Bronn) który bardzo dobrze wciela się w postać sierżanta Drake' a. Od razu zapałałam sympatią do tego lejmordy :) Przy nim każdy tzw. "element" wyśpiewa wszystko - Drake umie wycisnąć z nich ostatnie soki. Wcale nie mniej lubię też postać aroganckiego bucznego rozrabiakę doktorka Homera Jacksona którego gra Adam Rotheberg. Zadziwiająco dobra kreacja. Aktor ten również nie był mi znany wcześniej, w każdym razie nie mogli lepiej wybrać, naprawdę świetny wybór. Oczywiście Matt grający inspektora najbardziej mi się podoba... No pod warunkiem że nie włoży tych śmiesznych okrągłych okularków i nie ma bokobrodów, które bardziej pasują Drake' owi. Melonik jeszcze do przyjęcia.... Wiem, taka była wtedy moda i nic nie idzie na to poradzić.
 
Inspektor Edmund Reid

 
Sierżant Bennet Drake

 
Sierżant Drake, inspektor Reid i Kapitan Homer Jackson

 
 
Akcja Ripper Street toczy się w wiktoriańskim Londynie  ( XIX wiek - 1889 rok ) w najbrudniejszej najbardziej ponurej części tego ogromnego miasta, gdzie diabeł mówi dobranoc, a tamtejszy posterunek policji przypomina bardziej spelunę niż siedzibę władz porządkowych. Wszystko dzieje się w przeludnionej dzielnicy Whitechapel, gdzie mordercy kryją się za każdym rogiem, nie brak tu również przekrętów, zepsucia moralnego, a postrachem mieszkańców jest Kuba Rozpruwacz, najsłynniejszy seryjny morderca w dziejach ludzkości, nieuchwytny, trudniący się mordowaniem kobiet lekkiego obyczaju, którego tropem podąża inspektor Reid i jego świta czyli sierżant Drake oraz kapitan Jackson, były żołnierz z USA i lekarz, który pomaga policji rozwiązać zagadki robiąc autopsje zwłok (widoki piękne, nie powiem). W tym momencie jestem na 4 sezonie i serial dalej mnie wciąga... Co będzie jak skończę oglądać? Nie wiem... Na szczęście szykują piąty sezon Rippera. Akcja się rozwija w zabójczym tempie. Całe szczęście, że Reid wrócił z emerytury. Życie bez pracy w policji nie jest dla niego życiem. On nie potrafi siedzieć bezczynnie i myśleć  o tym że właśnie jakaś zagadka kryminalna mu umyka sprzed nosa. Zawsze musi sobie coś znaleźć biedak. Nieraz tak mi go żal. Naprawdę stara się wytępić to całe szerzące się zło tymczasem wszystko go zwodzi. Dobrze, że chociaż odzyskał córkę, myślę że to go jakoś podniosło na duchu. Jednak wcale nie jest mu łatwo z dorastającą córkę, którą zaczynają coraz bardziej intrygować mężczyźni. Teraz Reid stał się nadopiekuńczym tatusiem, który za wszelką cenę pragnie ją chronić żeby znów jej mu nie odebrali. Postać inspektora jest bardzo złożona. Z początku było mi go ciężko rozgryźć i pewnie dlatego mnie to tak wciągnęło. Lubię skomplikowanych facetów. W sumie każdy z tych trzech głównych bohaterów ma swoją ciekawą historię do opowiedzenia. Można by o każdym z nich książkę napisać. Nie można się znudzić oglądając Ripper Street. Role kobiece też nie zawodzą, a najbardziej miesza tu Susan Hart, którą na początku serialu znamy jako tajemniczą "burdel mamę". Oj mocno namieszała, mocno i jeszcze nie raz mnie zaskoczy ta postać. Jaki ten świat byłby nudny bez kobiet prawda panowie? Susan to ukochana kapitana Jacksona, a ten jest gotów za nią skoczyć w ogień, zrobi dla niej wszystko ponieważ ją kocha, dla niej gotów jest nawet zdradzić kolegów z policji. Susan natomiast potrafi doskonale manipulować ludźmi by osiągnąć cel i chociaż może nie jest do końca złą osobą (potrafi czasem okazać bliźnim współczucie) nie można jej też zaufać. Jest nieprzewidywalna, trudno przewidzieć jej ruchy. Jest twarda jak skorupa orzecha włoskiego, nawet bardziej niż jej ukochany kapitan, tego bowiem łatwo złamać. Panna Hart na pewno nie wzbudza zaufania w inspektorze Reidzie, który potrafi praktycznie każdego rozgryźć od pierwszego spotkania ( no może poza Kubą Rozpruwaczem). Jeśli coś mu śmierdzi to na pewno będzie węszył do skutku. Nie można pominąć faktu że pomoc Jacksona w sferze medycznej jest dla Reida bezcenna, bowiem bez autopsji zwłok trudno byłoby rozwiązać wiele przypadków. Nie jestem specem w dziedzinie kryminalistyki, ale tak mi się wydaje. Mimo ciągłych spięć pomiędzy Reidem, a Jacksonem ten drugi często ustępuje i decyduje się pomóc. Przyjaciele na zabój? Może za dużo powiedziane, wszakże niejeden  raz Jackson uratował inspektorowi tyłek. Pomoc przydaje się zawsze, szczególnie wtedy, gdy za  rogiem czai się ZŁO. Podoba mi się obraz ukazany w tym serialu, ten mroczny, brudny pozbawiony kolorów Londyn, szaro bury, niczym z powieści Dickensa, jego ciemna strona. Najciemniejsze zakamarki tej potężnej metropolii mogą budzić w nas wstręt, skrywają bowiem straszne tajemnice. Żebrzące na ulicach dzieci również potrafią czynić zło, robią to z bezradności, zazwyczaj w samoobronie, młodociani rabusie sprzedający młode dziewczyny  do domów rozpusty, podstępni aptekarze sprzedający truciznę, a nawet siejący śmierć windykatorzy. Widząc to chyba nikt z nas  nie chciał  by żyć w tamtych czasach w Anglii czy gdziekolwiek indziej. Ogląda się fajnie, ale rzeczywistość nie była kolorowa. Nie było lekarstw na wszelkie zarazy jak dżuma, cholera i inne dziadostwa, walka z nimi była jak walka z wiatrakami Don Kichota z La Manchy. nie było takich znieczuleń jak dziś, samo wyrywanie zęba musiało być traumą, podobnie rodzenie dzieci w takich warunkach jakie wtedy były. I my dziś narzekamy, że mamy źle...
 
 
Rose i dziennikarz Best
 


 
Poniżej : Susan Hart vel. Caitlin Swift
 

 
 
 
Serial ten podobnie jak i inne typu Broadchurch czy Sherlock jest dla mnie świetną inspiracją do pisania książki, do stworzenia czegoś w podobnym tonie, ale nie tego samego. Nie mam zamiaru niczego małpować bo nie o to chodzi. Nie cierpię małpowania czegokolwiek. Chce by moja powieść była czymś oryginalnym, moi bohaterowie również - oni przede wszystkim, ich charaktery, wszystko co w nich jest najlepszego czy najgorszego to czyni ich prawdziwymi, takimi nie do podrobienia. Jak już chyba mówiłam akcje umieściłam w magicznym Yorku w Anglii w 2024 roku. Właśnie studiuje to miasto ulica po ulicy by je poznać, pomaga mi w tym wujek Google Map, książki, przewodniki i różne blogi. Fajnie byłoby tam  pojechać i zbadać to miasto z autopsji... Wierzę że kiedyś mi się to uda. Wierzę również w to że mi się uda wydać książkę kiedy ją skończę. Jeszcze nigdy nie wierzyłam tak mocno w swoje przedsięwzięcie tak jak w tą książkę. Kilka wspaniałych osób utwierdziło mnie w przekonaniu że świetnie piszę i dlatego ta książka musi ujrzeć światło dzienne. Jestem tym osobom bardzo wdzięczna że mnie motywują, naprowadzają, że mogę liczyć na ich konstruktywną opinię. Dzięki Wam Kochani za wszystko :) (Wspomnieni wiedzą o kim mowa). Pisanie to wielka sztuka, która wymaga czasu, pośpiech nigdy nie jest wskazany. Może są ludzie którzy potrafią szybko napisać książkę, ale na pewno nie są to debiutanci tylko osoby wprawione. Najtrudniej jest napisać pierwszą książkę. Życzcie mi powodzenia. Na koniec chciałam zwrócić uwagę na świetną ścieżkę dźwiękową pochodzą właśnie z serialu Ripper Street. Szczególnie główny motyw mi się podoba. Posłuchajcie
 
 
 
 
 
 
Żródła z których korzystałam : 
 
 
 
 wszystkie zdjęcia pochodzą z bazy Google Grafika
 
 
 
 

3 komentarze:

  1. Genialny serial, Matthew jest cudowny. Ten akcent!
    Ja jestem dopiero w drugim sezonie, za Tobą tak szybko nie nadgonię, ale może w zimie.
    Wygląd bloga super Kasia! Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasieńko, cieszę że się podoba. Mnie też się teraz bardziej podoba jego wygląd niż poprzedni. Floydzi trochę zadziałali hahaha ;) Twój blog również świetny nic się nie zmienił.Mnie to aż strach podsuwać te seriale bo moment wszystko pochłaniam. Matthew jest cudowny, zgadzam się. Oglądałam Perfect Strangers z nim taki starszy chyba bo z 2001. Zaczęłam oglądać, ale zapowiada się ciekawie. On jest taki typowo angielski, a jego akcent mniaaaaam. Ściskam Kasie i czekam na następne posty twoje

      Usuń
  2. Nie wszyscy ten serial widzieli, bo ja jeszcze nie... Ale sądząc po Twoim opisie i dołączonych zdjęciach, wyczuwam tutaj niemały powiew mojego ulubionego Sherlocka Holmesa :)

    Natomiast co do angielszczyzny, zgadzam się prawie że w zupełności :) Moja Ciocia ma cioteczkę - rodowitą Angielkę... Czasami jak się zdzwaniamy na Święta, to Ci mówię...mógłbym tylko siedzieć z tą słuchawką przy uchu i Jej słuchać. Taki ma akcent...

    Jeśli chodzi o amerykański angielski, mam do niego sporo sympatii, gdyż dużo czasu pośród niego spędziłem. A że nie jest tak czysty jak Brittish English? To normalne... Ameryka to przecież tygiel kulturowy...

    Ściskam mocno! :)

    OdpowiedzUsuń