"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

czwartek, 17 grudnia 2015

Antidotum na niepogodę

Hey Kochani
 
Czy Wam też tak ciężko jak mnie? W ogóle nie mogę się do niczego zmobilizować. Pogoda taka, że tylko by się spało i spało. Bardzo niekorzystny biometr jak to mówią pogodynki. Wszędzie szaro, ponuro, nie ma słońca, a to tylko wzmaga depresje. Próbuje się ratować pozytywną muzyką i dobrymi książkami i jakoś funkcjonować. Trzeba na siłę odwracać uwagę od tego, co za oknem. Nawet moim dziewczynkom nie podoba się ta pogoda. Gdyby chociaż było biało można by pojeździć na sankach, a tu nic... Zero śniegu, zewsząd tylko ta przygnębiająca szarość. Nie lubię tej pory. Człowiek nie wie co ze sobą zrobić. Snuje się tylko bez sensu, to tu to tam i zmusza do tego by cokolwiek zrobić. Ja od dwóch tygodni próbuje czegoś się nauczyć, ale nauka do kursu także ciężko wchodzi do głowy. Do kolejnego zjazdu zostało zaledwie kilka dni i muszę przygotować swoją prelekcję na temat układ rzek i potoków w Beskidzie Małym..... Szczerze? Idzie mi to jak krew z nosa. Dziś wprowadzałam kolejne poprawki, a teraz muszę to przyswoić. Muszę, muszę, muszę, chociaż czuje się w tym temacie zupełnie zielona. Niestety. Mam nadzieje, że przynajmniej część będzie dobrze. Ale przecież nie ma to jak sztuka improwizacji, co? No nic zobaczymy. W sobotę jadę, więc mam jeszcze troszkę czasu, żeby dopieścić ten temat. A propos poprzedniego zjazdu, post na ten temat już jest prawie gotowy. Obiecuje, że już niedługo będziecie mogli poczytać o poprzedniej wycieczce w Beskid Wyspowy. Powiem tylko tyle, że było rewelacyjnie!!!!!!!!!!!!!!! Polecam wszystkim, którzy nie znają tego pasma, żeby w lecie albo na jesień ( wtedy jest jeszcze piękniej) wybrali się na Ćwilin, Lubogoszcz lub Mogielice. Nie są to takie góry takie jak Tatry, a jednak mają swój cudowny urok.
 
A teraz już z innej beczki. W sobotę byłam z rodzinką w Kraków Arena na rewi Disney on Ice  czyli 25 lat Fantazji na lodzie, oczywiście w ramach Mikołaja dla dzieci. Pokaz był niesamowity, po prostu spektakularny. Nie mogłam usiedzieć na miejscu podobnie jak moje córki, które klaskały i podskakiwały na siedzeniach. Nie mogłam się napatrzeć, dosłownie wpadłam w zachwyt nad tym, co widziałam. Uwielbiam oglądać jazdę figurową na lodzie. Zawsze marzyłam o tym by jeździć na łyżwach, ale nigdy się nie nauczyłam, więc liczę na to, że może moje pociechy kiedyś się nauczą. To świetna rozrywka, jeśli już ktoś potrafi jeździć. Atmosfera podczas rewii była niezwykle wesoła i nastrojowa. Każdy mógł się poczuć jak dziecko, które wkracza w magiczny świat bajek z dzieciństwa. Nie było to trudne, gdyż artyści na lodowisku poprzebierani byli w postaci z ulubionych bajek Disneya i tańczyli w rytm znanych i lubianych piosenek w polskiej wersji językowej więc każdy mógł sobie pośpiewać jeśli znał słowa. Była Myszka Miki, Mini, Daisy, Donald i Guffie jako główni gospodarze gali, wystrojeni w ubranka podróżników. Tego wieczoru postanowili nas zabrać w podróż dookoła świata bajek, była zatem afrykańska sawanna, Londyn, podwodny świat syren oraz skutej lodem krainy Arendel. Pojawiły się postacie z innych bajek, a wśród nich był fantastyczny król lew, syrenka Arielka, Piotruś Pan, Wendy i jej bracia, zaginieni chłopcy oraz złowrogi kapitan Hak, rak Sebastian, zła ośmiornica Ursula, a na końcu przyszedł czas na Elze, Anne, Olafa i Christopha. Wszystkie scenki były ciekawe, pełne kolorów, artyzmu, zapierające dech w piersiach, aż szkoda było wychodzić. Myślałam, że pokaz będzie dłuższy ale cóż, ogólnie wiadomo, że co dobre i wspaniałe szybko się kończy, a Ty chcesz jeszcze, jeszcze, jeszcze. Z niecierpliwością czekam więc na następny pokaz.

A teraz trochę piosenek pochodzących z moich ulubionych bajek z dzieciństwa w polskiej wersji językowej
 
 

 
 

 
 
 

Fajnie jest czasem poczuć się jak dziecko, prawda? Beztroskie otoczone zabawkami  dziecko, które ma swój wspaniały świat pełen czarów i niesamowitych przygód. Nikt poza dziećmi nie ma do niego wstępu. Nieraz korzystam z okazji i oglądam jakąś bajkę z moimi dziewczynami, bawię się z nimi lalkami albo klockami. To jest naprawdę super sprawa, kiedy możesz się oderwać od tej szarej trudnej codzienności i robić coś co nie wiążę się z gotowaniem, sprzątaniem czy prasowaniem ani z problemami. Dzięki dziewczynkom poznałam super bajkę Kraina Lodu, którą uwielbiam teraz ponad wszystkie bajki jakie znam od zawsze. Kiedyś na pierwszym miejscu stawiałam Króla Lwa, ale dziś to Kraina Lodu zdecydowanie przoduje w moim rankingu bajek Disneya. Na pewno większość z Was ją zna, bo ta bajka to obecnie totalny hit. Wspaniała fabuła, przepiękne piosenki, rozbrajające dialogii i postaci. Bajka oparta jest na baśni Andersena o królowej śniegu. Opowiada o dwóch siostrach, z których jedna od dziecka posiada niezwykłą i zarazem niebezpieczną moc przez co zostaje odizolowana od świata by nie zrobić nikomu krzywdy - mowa o księżniczce Elzie, która obecnie jest już królową Arendel. Kiedyś jako dziecko w czasie zabawy z siostrą Anną w lepienie bałwana bezwiednie użyła swej mocy i niechcący zrobiła jej krzywdę. Od tamtej pory rodzice zabronili jej zabawy z młodszą siostrą. Nikt poza trollami, Elzą i rodzicami nie wie o mrocznym sekrecie dziewczynki. Ponieważ Anna nie zna prawdy nie rozumie też dlaczego już nie może bawić się z ukochaną siostrą i bardzo ją zasmuca, że nie ma do niej dostępu. Ponadto od wielu lat nikt nie odwiedza ich zamku to też czuje się niesamowicie samotna i przygnębiona grobową atmosferą w domu. Po śmierci rodziców, którzy zginęli podczas katastrofy statku, jedyną opiekunką Anny jest surowa i zimna Elza, która nie rozumie jej uczuć ani potrzeb. Jej serce zdaje się być nieczułe skute grubym lodem tymczasem Anna jest radosna ciepła, żywa energiczna i szalona. Dzień koronacji Elzy daje jej nadzieje, że od tego dnia wszystko się zmieni, że odmieni to puste ponure miejsce jakim jest pałac, napełni go ludźmi, a ona pozna kogoś ciekawego. Niesamowicie cieszy ją ten fakt, dosłownie roznosi ją ten entuzjazm na samą myśl o tym jak może wszystko się zmienić. Przed samą ceremonią poznaje księcia Nasturi Hansa i zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia, a ten wykorzystując naiwność dziewczyny pozwala jej wierzyć że odwzajemnia jej uczucia. Spontanicznie postanawiają się pobrać i podczas uroczystości oznajmiają to Elzie. Ku rozczarowaniu Anny królowej wcale nie podoba się ten szalony pomysł. Zdecydowanie odmawia im błogosławieństwa i pomiędzy siostrami dochodzi do starcia na oczach wszystkich gości i poddanych. Gdy Anna zabiera Elzie rękawiczkę ta w wyniku wybuchu gniewu rzuca zły czar czyniąc Arendel krainą lodu,  przy okazji omal nie zabija ludzi. Następnie znika i zaszywa się daleko w górach w swoim własnym zamku, gdzie czuje się wolna i bezpieczna. Anna obiecuje odnaleźć siostrę i sprawić by odczyniła swój czar. Sama wyrusza na poszukiwanie Elzy. Po drodze wstępuje do góralskiego sklepu po ciepłe odzienie i spotyka tam sympatycznego i zarazem mocno wygadanego sprzedawce lodu Christopha, który ani myśli z nią współpracować. Wkrótce udaje się walecznej Annie namówić swojego opornego kompana by pomógł jej w poszukiwaniu Elzy. Powozem zaprzęgniętym w uroczego renifera Swena ruszają w drogę, ale zły los chce że ich odjazdowa bryka ulega zniszczeniu i dalej muszą iść pieszo. Tymczasem spotykają zwariowanego bałwana Olafa, który okazuje się być bałwanem ulepionym przez nią i jej siostre Elze w dzieciństwie. Olaf marzy o lecie, cieple i kaloryferze, a jego gadatliwość nieraz wyciska łzy śmiechu z oczu. Wszyscy trzej docierają wreszcie do ogromnej góry na której szczycie znajduje się zamek Elzy. Anna decyduje, że pójdzie do niej sama, gdyż nie chce drażnić siostry widokiem kolejnego faceta w swoim towarzystwie, bowiem już jeden sprawił, że na świecie zapanowała zima stulecia :) Idzie do niej z nadzieją, że uda się jej coś wskórać. Z początku Elza wydaje się miła, ale nadal pozostaje nieprzejednana. Nie chce wrócić do Arendel i twierdzi, że nie potrafi odczynić złego czaru. Nagle pojawiają się Olaf (Elza rozpoznaje w nim bałwana, którego ulepiła jako dziecko)  z Christophem co wywołuje niezadowolenie królowej. Królowa grzecznie prosi ich by odeszli ale Anna nie słucha jej i nadal stara się coś wynegocjować. Oczywiście nic to nie daje. Elza przywołuje na pomoc ogromnego śnieżnego trolla, któremu udaje się wygonić nieproszonych gości. Niestety w tym starciu Anna zostaje  śmiertelnie zraniona przez siostre odłamkiem lodu, prosto w serce. Anna i jej kompani udają się po pomoc do trolli, które jednak nie umieją jej pomóc. Oznajmiają, że teraz tylko prawdziwa miłość może ją uratować przed śmiercią. Postanawiają szybko wrócić do Arendel do księcia Hansa, który został w zamku i pełni tam władze w zastępstwie księżniczki Anny. Jego uczucie ma uchronić ją przed śmiercią. Okazuje się jednak, że książe wcale jej nie kocha i nie zamierza jej ratować. Wszystko co robi, robi dla władzy i nic więcej go nie obchodzi. Przed poddanymi udaje oczywiście rozżalonego pogrążonego w bólu narzeczonego, który oznajmia wszystkim,że Anna nie żyje. Książe każe schwytać królową, którą następnie oskarża o zabicie siostry i skazuje ją na śmierć. Tymczasem Olaf mówi Annie, że ten który naprawdę ją kocha odszedł nie chcąc wchodzić Hansowi w paradę. Rzecz jasna chodzi o romantycznego sprzedawce lodu Christopha. Ostatecznie Anna staje w obronie siostry, której Hans chce zadać śmiertelny cios i powstrzymuje go w ostatniej chwili. Po wszystkim zamienia się w bryłe lodu na oczach wszystkich. Załamana Elza na widok siostry zaczyna płakać i przytula bryłe, która okrywa Anne. To sprawia, że tamta natychmiast zaczyna ożywać, a serce królowej staje się nagle wolne od lodu. W jednej chwili zły czar zostaje odczyniony za sprawą Elzy i lód zaczyna się topić. Żeby bajka była bajką wszystko musi dobrze się skończyć. Nawet Olaf przestaje się topić. Anna biorze ślub z ukochanym Christophem, a Hans dostaje od niej słoną zapłate za bycie podstępnym łotrem.... I dobrze mu tak, nie? Od początku mi się nie podobał ten koleś. Podoba mi się za to piosenka, którą Anna z nim śpiewa. Mam kilka ulubionych piosenek pochodzących z tej bajki, za którymi wprost szaleje od pierwszego wysłuchania. Posłuchajcie ich.

 
 
 


Śnijcie słodko niczym dzieci :) do zobaczenia Kochani


 

1 komentarz:

  1. Hmm fajnie, że piszesz posta :D. Również dziś opublikowałem swój. Co do posta.... może nie moja bajka... Ciekawy z wieloma szczegółami. Fajnie że tkwi w Tobie mała dziewczynka

    OdpowiedzUsuń