"Remember when you were young You shone like the sun Shine on you crazy diamond Now there's a look in your eyes Like black holes in the sky Shine on you crazy diamond You were caught in the crossfire Of childhood and stardom Blown on the steel breeze Come on you target for faraway laughter Come on you stranger You legend You martyr And shine... "
Roger Waters

poniedziałek, 20 lipca 2015

Najlepsze brzmienia lat 60 - tych, 70 - tych i 80 tych


Jako dziecko słuchałam tego, co zapodali mi rodzice czyli przeważnie rocka i trochę klasycznego rock and rolla. Zasypiając z słuchawkami na uszach łykałam posłusznie Floydów, Beatlesów, Dire Straits, Queenów albo Doorsów. Oczywiście było tego znacznie więcej, np. Genesis, Deep Purple, The Wings z Mc Cartneyem, Led Zeppelin, było tego od groma.  Próbowałam po trochu wszystkiego co zapodawali mi rodzice i nie powiem by mi to jakoś zaszkodziło - wręcz przeciwnie. Dziś tej samej muzyki uczę słuchać moich małoletnich córeczek, które już w wózeczku słuchały Floydów a dziś potrafią mi powiedzieć że chcą posłuchać Ciemnej strony księżyca (Dark side of the moon). Zaręczam, że to była miłość od pierwszego wysłuchania. Jak tylko usłyszą bicie serca na początku płyty od razu wiedzą, że to Dark side... Czasem biorą książkę Masona i chcą żeby im poczytać o Pink Floyd albo oglądają zdjęcia i mówią jak który pan jak się nazywa. Powoli poznają także Beatlesów i AC/DC. Dziś przez pryzmat czasu widzę, że naprawdę warto pokazywać dzieciom taką muzykę, już od małego uczyć co jest fajne i wartościowe, bo one zaraz chłoną wszystko jak gąbka.Ja dzięki rodzicom poznałam mnóstwo dobrej muzyki. Wszystko co słuchałam od małego odżyło w mojej pamięci po latach - te wszystkie niezapomniane melodie. Z czasem poznałam jeszcze więcej. Takim przełomem w moim życiu było bliższe poznanie Pink Floyd, to w sumie za ich sprawą polubiłam jeszcze więcej podobnych zespołów i zaczęłam ich wnikliwie słuchać... No a tak właściwie to pokochałam Floydów przez Gilmoura i jego płytę About face, którą podarowałam mężowi na urodziny. Zaskoczyło już przy pierwszym kawałku i tak zostało do dziś że moim ulubionym Floydem jest właśnie David Gilmour. Zaczęło się od niego a potem cała ta miłość skumulowała się i obdarzyłam nią ten genialny zespół. Wstyd przyznać, że do tamtej pory Pink Floyd kojarzyłam jedynie z Another brick in the Wall.... Teraz znam znacznie więcej, nawet kojarzę kawałki po tytule i melodii.

Długo nie mogłam przekonać się do Doorsów, a dziś dziwi mnie dlaczego tak było. Przecież to niesamowity zespół a sam Morrison był naprawdę piękną wrażliwą i szalenie twórczą postacią (ulubieniec mojej mamy). Dla mnie Jimmy jest po prostu nieśmiertelny a jego twórczość niezwykła, ponadczasowa, prawdziwa, nie do podrobienia. Mogę jej słuchać godzinami. Dosłownie ciężko usiedzieć na tyłku przy niektórych kawałkach, nogi same rwą do tańca. Kiedyś nie dostrzegałam geniuszu The Doors i Morrisona, a dziś tak, jak najbardziej. Uważam że człowiek jeśli chce to dojrzeje do każdej muzyki.. Wszystkiego można się nauczyć słuchać według mnie nawet do heavy metalu, o czym się przekonałam jakiś czas temu. Jeśli człowiek ciągle poszukuje nowych nurtów, w końcu znajdzie to coś na co wcześniej się nie natknął i nagle okazuje się, że to jest to coś czego szukał. To jest fajne. Jak mnie ostatnio wzięło na słuchanie AC/DC, a to oczywiście za sprawą ich nowego albumu Rock or bust... Zwyczajnie mnie zaczarowali i sięgnęłam głębiej w ich muzyczną przeszłość żeby poznać ich lepiej. Zdecydowanie jest to jeden z tych grup przy których można zdrowo poszaleć, gdyż na scenie są niczym dziki tajfun. Wszyscy muzycy bez wyjątku. Bardzo żałuję, że znów ominie mnie kolejny ich koncert. Aż strach się bać co się ze mną będzie 25 lipca jak wszyscy będą na koncercie AC/DC a ja będę sobie mogła tylko pomarzyć, że może kiedyś tam....

Ku mej potwornej zgryzocie w sferze moich marzeń pozostaną koncerty takich grup jak Pink Floyd czy Dire Straits w kupie. Całe szczęście mogłam chociaż zobaczyć na żywo Marka Knopflera i Rogera Watersa na The Wall (które prawie całe przepłakałam) jak dla mnie dwóch wielkich twórców, muzyków przez duże M. Tak samo szczytem szczęścia był dla mnie koncert Genesis na stadionie śląskim w 2007 o czym pisałam w poprzednim poście. Aż mi ze szczęścia oczy zaszły łzami. Już wcześniej znałam Phila Collinsa jako samodzielnego wokalistę ale muszę przyznać, że w Genesis powalił mnie gość na kolana, z resztą nie tylko on bo i cały zespół. Wszyscy razem dali niemożliwie doskonały popis możliwości, można by powiedzieć że przeszli samych siebie. Szkoda, że nie pojawił się Peter Gabriel, którego również ubóstwiam. To bez wątpienia niesamowity człowiek, muzyk, wokalista solowy i Genesis. Niesamowity magnetyzujący głos, który już od dawna działa na mnie w wprost nieprawdopodobny sposób. Jeszcze po cichu marzę że kiedyś dane mi będzie go usłyszeć na żywo U2, Simply Red, Scorpionsów, Stinga czy też Erica Claptona. Ludzie mówię Wam, warto chodzić na koncerty, nieważne ile kasy na to pójdzie, ale wspomnienia zostają. Ja już troszkę zobaczyłam (piszę trochę bo wciąż jeszcze mało) i nie żałuję ani grosza. Tych wspomnień i przeżyć nikt mi nie odbierze. Mam nadzieję że to nie wszystko, co życie ma mi do zaoferowania, bo ja nadal jestem głodna wrażeń i emocji. Wciąż poszukuje i pokazuje dzieciom to co warte pokazania.... Ostatnio zaczęłam nawet słuchać Marilliona, Rainbow i Jethro Tall, to także świetne kapele w związku z czym doskonale i miło się ich słucha.

No dobrze to teraz żeby nie było za sucho to może troszkę wzbogacę ten wpis filmikami. Przyda się małe ożywienie, nieprawdaż? Pewnie spytacie czemu zazwyczaj piszę o męskich kapelach i wokalistach. Na pewno nie dlatego, że wokalistki są gorsze albo że kobiece kapele nie są warte uwagi, absolutnie nic z tych rzeczy. Generalnie zawsze lepiej mi podchodziły męskie wokale, muzycy i zespoły... Tak jakoś mam, że najmocniej działają na mnie faceci. Jest oczywiście kilka kobiecych wokali, które mnie zachwyciły i gdybym miała je wymienić byłyby to na pewno Janis Joplin, Bonnie Tyler, Cher, Enya, Kate Bush, Aretha Franklin Cindy Lauper czy też Annie Lennox. Mimo to z racji, że jestem raczej bardziej rockolubna muszę stwierdzić, że w tym kierunku stanowczo wolę panów. Jako nastolatka poznałam już U2, Bon Jovi oraz Arosmith i Scorpions, aaaa no i Beatlesów, którzy już wtedy byli u mnie na pierwszym miejscu (szczególnie John Lennon - to była miłość wszech czasów). No dobrze, zacznijmy więc podróż w lata 6o, 70 i 80 te.


Nazareth


Genesis


Eurythmics


AC/DC 


Deep Purple 


Pink Floyd 


Bon Jovi

T-Rex 


Led Zeppelin 


Paul Mc Cartney and the Wings


Rainbow 



Bruce Springsteen 



Peter Gabriel 




The Beatles 


Joe Cocker 


Janis Joplin 


Paul Mc Cartney i David Gilmour 


Dire Straits 




The Police 


Simply Red 


U2 



The Queen 



Cindy Louper 


Bryan Adams 


John Lennon 


The Eagles 


King Crimson 


The Animals 


The Rolling Stones 




Marillion 


Pink Floyd 





George Harrison 


The Doors 





The Beatles 






Kate Bush 



Rainbow 


David Gilmour 





11 komentarzy:

  1. Znakomicie napisane Kasiu. To jest właśnie fenomen umiejętności Słuchania przez duże S, to jest otwartość naszych umysłów do emocji i wzruszeń jakie daje Nam wszystkim melomaniakom Muzyka. Muzyka, która ma coś do zaoferowania, ma coś do powiedzenia, do przekazania. To zostaje w pamięci na dłuuugi dłuugi czas. I to chodzi. Nie żałuję ani jednego koncertu czy wyjazdu podróżniczego w swoim życiu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Piotruś jak miło, Ty zawsze coś napiszesz żeby mnie zmotywować do dalszego pisania. Dla takich czytelników jak Ty warto pisać. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Wehikuł czasu!
    Peter Gabriel is the best for me. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej. Nominowałam Cię do jakiegoś konkursiku :)
    gpem.crazylife.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie ujeta kolekcja, sama kiedyś słuchałam tej muzyki, bo taki był trend teraz wracam do kilku pozycji które przedstawiłaś i bardzo lubie tę muzyke, choc chyba bardziej utkwiły mi w głowie polskie przeboje lat 80tych. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamta muzyka sprzed lat jest jednak nieśmiertelna, bo przekazuje nam coś konkretnego. Współczesna muzyka już taka nie jest do końca, a już na pewno nie ta z Ameryki Północnej. Wszystko na jedno kopyto, teksty takie ni w pięć ni w dziewięć, melodia to samo niestety. Nie ma już tego smaczku do którego chętnie się powraca.

      Usuń
  5. Super tekst. Przeczytałem z wielką przyjemnością i uśmiechem. Trafiłem do Ciebie po Twoich odwiedzinach u mnie. Cieszę się, że kochamy podobną Muzykę. Serdecznie pozdrawiam :) :)
    http://loving-music.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo mi miło. Pozdrawiam serdecznie. Będę wpadać częściej do Ciebie.

      Usuń
  6. No i zostałaś nominowana tutaj http://smutek21.blog.pl/2015/08/28/lba-kolejna-nominacja-zapraszam-do-zabawy/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie na pierwszym miejscu był i jest zespół Queen. Muzyka często towarzyszy mi przy codziennych czynnościach. Mam podzieloną uwagę i zazwyczaj robię dwie rzeczy jednocześnie. Jednak gdy śpiewa Freddie Mercury nie jestem w stanie skupić się na niczym innym. Do dziś pamiętam telewizyjną transmisję koncertu w Budapeszcie. Było to coś niesamowitego. Choć minęło już wiele, bardzo wiele lat wciąż dokładnie pamiętam emocje, które mi wtedy towarzyszyły. Niezapomniane przeżycie.

    OdpowiedzUsuń